Szanowni Czytelnicy,
Podczas minionych upalnych dwóch
miesięcy bywały dni, a nawet tygodnie, kiedy człowiek budził się rano i
pierwszą myślą nie było: "Co dziś zjem na śniadanie?", ale raczej: "Czy
przeżyję do obiadu?".
W upał nie ma jedzenia. W upał żyje
się lodami i arbuzem. Gdy termometr pokazuje 35 stopni w cieniu, lodówka
świeci pustkami, człowiek gotów jest zjeść kostkę lodu i powiedzieć: "Mmm,
chrupiąca!". Herbata? Tylko z lodem. Zupa? Chłodnik. Kawa? Mrożona. Zresztą,
przy takim upale ma się wrażenie, że i tak wszystko się w człowieku gotuje
- emocje, myśli, a nawet resztki obiadu z zeszłego tygodnia.
Przed latem, gdy rozpoczynaliśmy
rozmowę przez telefon, pierwsze pytanie brzmiało klasycznie: - Co słychać?
To uniwersalne, neutralne, trochę kurtuazyjne zdanie otwierało rozmowę
i dawało przestrzeń na wszystko - od szybkiego: "wszystko po staremu" przez
narzekania na pracę, po zwierzenia o egzystencjalnym kryzysie. Podobnie
było, gdy spotykaliśmy znajomego na ulicy czy na zakupach.
Z przyjściem upałów wszystko się
zmieniło.
W ciągu minionych dwóch gorących
miesięcy nasze rozmowy rozpoczynaliśmy od: "Jak znosisz te upały?" I to
tylko przez telefon, bo już nie na ulicy czy zakupach, bo zostaliśmy w
klimatyzowanych mieszkaniach. I nie było to pytanie rzucone od niechcenia.
Było szczere, pełne troski, aktualne, a czasem nawet dramatyczne. Bo i
sytuacja była dramatyczna.
Jeszcze dekadę temu narzekaliśmy,
że nie ma porządnego lata, że wakacje deszczowe,
że nad morzem wieje, że w lipcu
trzeba kurtkę zabrać na spacer z psem. Dziś za tym marudzonym chłodem tęsknimy.
Bo oto przyszły lipce i sierpnie, które nie mają litości. Termometry pokazują
35 stopni w cieniu, w pełnym słońcu ponad 50 i więcej stopni, asfalt pachnie
jak grillowane opony, kurtyny wodne i cień są luksusem, a klimatyzacja
dobrem pierwszej potrzeby.
Nie rozmawialiśmy już o polityce,
inflacji, serialach czy o tym, że świat zwariował. Wszystko to bladło w
obliczu prostego pytania: jak przeżyć kolejny dzień bez roztopienia się?
Nagle wszyscy staliśmy się specjalistami
od przetrwania ekstremalnych temperatur.
Ludzie wymieniali się sposobami
na upał: przyjmujemy strategię minimalistyczną, mniej ruchu, więcej wody
(do picia i do polewania się), ciemne zasłony lub rolety w oknach, zasłony
z folii termicznej, zmrożony arbuz, zwolnienie tempa, niepodejmowanie prac,
które wymagają wysiłku, niewychodzenie z domu podczas najbardziej upalnej
pory dnia i ewentualnie pasywna agresja wobec pogody. Jedyną formą
egzystencji, która miała sens, było leżenie w bezruchu jak jaszczurka na
kamykach.
Brzmi jak opis stanu bliskiego desperacji,
bo nawet ubrania wydawały się zbędnym ciężarem, a skóra - zbytecznym opakowaniem.
Jak znosisz te upały? - pytanie,
które zastępowało całą resztę. Bo kiedy człowiek nie śpi po nocach, a wyjście
po zakupy to jak wyprawa na pustynię, inne tematy schodzą na dalszy plan.
To także pytanie, które zbliża. Jest w nim troska. Zamiast zdawkowego small
talku pojawia się empatia. W końcu wszyscy tkwiliśmy w tym samym rozgrzanym
kotle. Dzieliliśmy te same rozpalone chodniki, tak samo tęskniliśmy za
choćby lekkim powiewem wiatru.
Może więc to nie jest taka zła zmiana?
Może to nowe pytanie - choć wymuszone klimatyczną rzeczywistością - paradoksalnie
czyni nas bardziej ludzkimi, bardziej obecnymi, bardziej ze sobą?
Choć, prawdę mówiąc, marzy mi się
powrót do czasów, kiedy jedynym powodem do narzekań było to, że lato znowu
nie dopisało. A "Co słychać?" znaczyło po prostu: pogadajmy, bez konieczności
wachlowania się gazetą.
A propos......jak znosili Państwo
te upały?
Z pozdrowieniami,
..
Czerwiec
2025
Marzec
2025
Grudzień
2024
Wrzesień
2024
Czerwiec
2024
Marzec
2024
Grudzień
2023
Wrzesień
2023
Czerwiec
2023
Marzec
2023
Grudzień
2022
Wrzesień
2022
Czerwiec
2022
Marzec
2022
Grudzień
2021
Wrzesień
2021
Czerwiec
2021
Marzec
2021
Grudzień
2020
Kwiecień
2020
Marzec
2020
Luty
2010
Styczeń
2020
Grudzień
2019
Listopad
2019
Październik
2019
Wrzesień
2019
Sierpień
2019
Lipiec
2019
Czerwiec
2019
|