| Miło¶ć w XXI wieku
Współczesna
miło¶ć to napięcie między pragnieniem blisko¶ci a lękiem przed zaangażo-
waniem. W ¶wiecie ekranów, algorytmów i pozornej dostępno¶ci relacje stają
się jednocze¶nie łatwiejsze do rozpoczęcia i trudniejsze do utrzymania.
Miło¶ć zmieniła formę, ale nie przestała być potrzebą. Ten tekst jest próbą
uważnego przyjrzenia się temu jak dzi¶ kochamy.
Miło¶ć w XXI
wieku rzadko zaczyna się od spojrzenia. Czę¶ciej od ekranu, od przesunięcia
palcem w prawo, od trzech kropek oznaczających, że "pisze", od niebieskiego
¶wiatła telefonu, które towarzyszy nam tuż przed snem i tuż po przebudzeniu.
Dawniej mówiono, że serce bije szybciej na widok ukochanej osoby, dzi¶
czę¶ciej bije szybciej, gdy wibruje telefon.
Technologia
nie zabiła miło¶ci, zmieniła jednak jej rytm, tempo i sposób w jaki się
spotykamy, rozmawiamy oraz znikamy. Według raportu Pew Research Center
z 2023 roku ponad 60 procent dorosłych w krajach rozwiniętych poznało lub
próbowało poznać partnera przez internet, a w grupie wiekowej 18-35 lat
ten odsetek przekracza 75 procent. Aplikacje randkowe stały się nowym miejscem
spotkań: zamiast kawiarni pojawił się algorytm, zamiast rozmowy -
bio ograniczone do kilkudziesięciu znaków, zamiast ciszy między zdaniami
- komunikat "seen" bez odpowiedzi.
Paradoks XXI
wieku polega na tym, że nigdy wcze¶niej nie mieli¶my tylu możliwo¶ci kontaktu,
a jednocze¶nie nigdy wcze¶niej nie byli¶my tak samotni. Według danych Statistics
Canada liczba jednoosobowych gospodarstw domowych w dużych miastach wzrosła
w ciągu ostatnich dwóch dekad o ponad 40 procent, podobne tendencje pokazują
statystyki z USA, Wielkiej Brytanii oraz Europy Zachodniej. Samotno¶ć przestała
być wyjątkiem, stała się codzienno¶cią wpisaną w miejski krajobraz, grafik
pracy i wieczorne przewijanie ekranu.
Psychologowie
zwracają uwagę na fakt, że problemem nie jest brak relacji, lecz ich krucho¶ć.
Badania opublikowane w "Journal of Social and Personal Relationships" pokazują,
że współczesne związki są krótsze, mniej stabilne i czę¶ciej kończą się
bez jasnego zakończenia. Zjawisko ghostingu, czyli nagłego zerwania kontaktu
bez wyja¶nienia, dotyczy już ponad 30 procent osób aktywnych na rynku randkowym,
nie jest więc marginesem, lecz nowym standardem emocjonalnym, w którym
cisza zastępuje rozmowę, a brak odpowiedzi staje się odpowiedzią samą w
sobie.
Miło¶ć w XXI
wieku bardzo często opiera się na lęku, nie tyle przed samotno¶cią, ile
przed zaangażowaniem, przed byciem "za bardzo", przed oddaniem komu¶ wpływu
na własne emocje. Socjologowie nazywają to emocjonalną tymczasowo¶cią,
relacje trwają bowiem tak długo, jak długo pozostają lekkie, wygodne i
nie wymagają zbyt dużej odpowiedzialno¶ci. Blisko¶ć istnieje, lecz z zastrzeżeniem,
bycie razem odbywa się z my¶lą o ewentualnym wyj¶ciu awaryjnym.
Jednocze¶nie
badania pokazują zjawisko pozornie sprzeczne. Według World Happiness Report
ludzie deklarują coraz silniejszą potrzebę blisko¶ci, stabilno¶ci i poczucia
bezpieczeństwa. Pojawia się więc napięcie między pragnieniem a strachem:
chcemy miło¶ci, obawiamy się jej ceny, chcemy relacji, ale na własnych
warunkach, chcemy kogo¶ blisko, choć niekoniecznie wystarczająco blisko,
by narazić się na zależno¶ć.
Walentynki
w tym kontek¶cie przestają być jedynie ¶więtem. Dla wielu osób stają się
lustrem. W badaniu przeprowadzonym przez YouGov aż 45 procent respondentów
przyznało, że 14 lutego odczuwa większe poczucie samotno¶ci niż w inne
dni roku, nie z powodu braku prezentu, lecz braku wiadomo¶ci, braku tego
jednego sygnału, że kto¶ o nich my¶li.
Media społeczno¶ciowe
wzmacniają ten efekt. Instagram, TikTok czy Facebook wypełniają się idealnymi
obrazami miło¶ci: kolacjami przy ¶wiecach, bukietami kwiatów, zaręczynami
w egzotycznych miejscach. Badania Uniwersytetu w Pittsburghu pokazują wyraĽną
korelację między intensywnym korzystaniem z mediów społeczno¶ciowych a
obniżonym poczuciem satysfakcji z własnych relacji, porównujemy się bowiem
do wyretuszowanej wersji cudzych uczuć i niemal zawsze przegrywamy.
Współczesna
miło¶ć coraz czę¶ciej przybiera formę negocjacji. Ustala się granice, definicje
oraz oczekiwania, mówi się o relacjach otwartych, o "sytuationships", o
byciu razem bez zobowiązań. Język miło¶ci zmienił się radykalnie, wielkie
deklaracje ustąpiły miejsca tymczasowym ustaleniom. Badania publikowane
w "Archives of Sexual Behavior" pokazują, że młodsze pokolenia rzadziej
wchodzą w formalne związki, czę¶ciej natomiast utrzymują kilka równoległych
relacji o różnym stopniu blisko¶ci.
W tym wszystkim
coraz wyraĽniej pojawia się jeszcze jeden wątek - miło¶ć do siebie. Hasło
powtarzane tak często, że niemal straciło znaczenie, a przecież psychologia
mówi o czym¶ znacznie prostszym i trudniejszym zarazem: o umiejętno¶ci
bycia ze sobą bez przemocy, o stawianiu granic, o braniu odpowiedzialno¶ci
za własne emocje zamiast przerzucania ich na drugiego człowieka.
Badania nad
samowspółczuciem i teorią przywiązania pokazują jasno, że osoby, które
nie oczekują, iż druga osoba "naprawi" ich życie, tworzą zdrowsze i trwalsze
relacje. Miło¶ć do drugiego człowieka nie zaczyna się od idealnej miło¶ci
do siebie; bez minimalnej zgody na siebie bardzo szybko zamienia się jednak
w zależno¶ć, lęk i potrzebę kontroli.
Warto również
pamiętać, że miło¶ć nie jest jedną emocją i nie kończy się na relacji romantycznej.
Istnieje miło¶ć partnerska, rodzicielska, przyjacielska, miło¶ć do miejsca,
do miasta, do pracy, do sensu. Neurobiologia pokazuje, że różne formy miło¶ci
aktywują różne obszary mózgu, nie rywalizują ze sobą, lecz współistnieją,
tworząc system naczyń połączonych.
Lekarze i psycholodzy
nie mają wątpliwo¶ci: brak stabilnych relacji i więzi zwiększa ryzyko depresji,
zaburzeń lękowych oraz chorób psychosomatycznych. ¦wiatowa Organizacja
Zdrowia uznała samotno¶ć za jedno z największych zagrożeń zdrowotnych XXI
wieku, porównywalne z paleniem papierosów czy otyło¶cią, co czyni z niej
problem nie tylko emocjonalny, lecz także cywilizacyjny.
Miło¶ć przestała
być oczywisto¶cią, nie przestała jednak być potrzebą. Zmieniła język, tempo
oraz formę. Dzi¶ rzadziej mówi się "na zawsze", czę¶ciej "zobaczymy", rzadziej
planuje się przyszło¶ć, czę¶ciej pozostawia sobie drogę odwrotu, relacje
są bardziej ¶wiadome, a jednocze¶nie bardziej kruche.
Badania Uniwersytetu
Harvarda, prowadzone nieprzerwanie od ponad 80 lat, pokazują jednak co¶
niezmiennego: to jako¶ć związku, a nie status materialny czy sukces zawodowy,
ma największy wpływ na długoterminowe poczucie szczę¶cia i zdrowia. Technologia
i zmiany społeczne nie unieważniły tej prawdy, zmieniły jedynie drogę,
którą do relacji dochodzimy.
Być może dlatego
najbardziej rewolucyjnym gestem naszych czasów nie jest wielka deklaracja,
lecz codzienna praktyka: uważno¶ć, zatrzymanie się, rozmowa bez telefonu
leżącego na stole, obecno¶ć, która nie znika po kilku dniach ciszy. Miło¶ć
nie potrzebuje fajerwerków, potrzebuje odwagi, by trwać.
Na Walentynki
i na wszystkie inne dni życzę związków, które dają poczucie sensu.
Nie idealnych
obrazów, lecz autentycznej blisko¶ci. Miło¶ci w jej różnych formach, bez
po¶piechu i bez presji.
Anna
Drutis - dziennikarka, felietonistka, przewodnik po Toronto, anadrutis@gmail.com
|