.

Wydawcą magazynu PANORAMA jest 
Radio Polonia - CFMB1280 AM w Montrealu

Adres do korespondencji: 

MAGAZYN PANORAMA
6625, 38e Avenue, Suite 5 
Montreal, Qc
H1T 2X8 

E-mail: [email protected]

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kraków nieoczywisty

Wypada go odwiedzić przynajmniej raz w życiu, chociaż ci, którzy już to zrobili, czują niedosyt i wracają. Zabytki klasy zerowej, wpisane na pierwszą listę światowego dziedzictwa UNESCO, olśniewają wielowiekowym pięknem i sprawiają, że nie można przejść obok nich bez zachwytu i zrobienia kolejnego zdjęcia. 

Uliczki, które w obrębie Starego Miasta, prawie wszystkie prowadzą na Rynek, gdzie gołębie (a może jak mówi legenda zaczarowani rycerze księcia Henryka IV Probusa) przelatują tuż nad głowami, gdzie unosi się aromat kawy z kawiarnianych ogródków - często ukrytych w pełnych magii podwórkach, a które zapraszają spragnionych od rana do nocy i od nocy do rana.

Muzea, w których absolutnie trzeba "być", aby zobaczyć na własne oczy dzieła znane ze szkoły, z kart historii i z internetu, otwierają przed nami drzwi, tym bardziej, że w każdym dniu któreś z nich można zwiedzać za darmo.

Trzeba obowiązkowo posłuchać hejnału i przypomnieć sobie legendę o hejnale i dwóch wieżach mariackich, sprawdzić, czy lwy ryczą przed Ratuszem, a może i potarmosić ich grzywy, policzyć siedem wieżyczek Barbakanu, powłóczyć się malowniczymi zaułkami, sprawdzić czy Wisła nadal płynie i w jakim humorze jest smok wawelski, pokłonić się Mickiewiczowi na Rynku i Kościuszce na Wawelu, poprzekomarzać się z maszkaronami na Sukiennicach, zamyślić się w którymś z 360 kościołów, z których znakomita większość znajduje się w obrębie Starego Miasta, przejechać się dorożką (może nawet tą zaczarowaną z wiersza Gałczyńskiego), pospacerować Plantami, wybrać się na Kopiec Kościuszki w towarzystwie pana Dulskiego z komedii Zapolskiej, trafić na Kazimierz - miasta w mieście, chociaż "tych miasteczek nie ma już, pokrył niepamięci kurz, te uliczki lisie czapy, kupców rój, płotek z kozą żywicielką, Krawca Szmula z brodą wielką, co jak nikt umiał szyć ślubny strój..." ("Tak jak malował pan Chagall", Wojciech Młynarski) i przenieść się w czasie do świata, którego już nie ma, obowiązkowo wypić kawę u Singera przy maszynie do szycia tej samej marki teraz zastępującej stolik, posłuchać żydowskiej muzyki, posmakować zapiekanek i obwarzanków...

Tyle atrakcji, od tylu wieków, o każdej porze roku i dnia, czeka na miłośników historii i wszystkich spragnionych piękna. Strzeliste wieże, z daleka widoczne fasady kamieniczek lub kolejki do zwiedzania, wyznaczają azymut dla przybyszy i nawet nie potrzeba mapy lub nawigacji, by trafić do kolejnej turystycznej mekki.

Czasem jednak atrakcja kryje się za drzewami, za rogiem cichej uliczki, niby w centrum turystycznych akcji, a jednak z boku. Czeka na nasze "prywatne" odkrycie, aby zauroczyć swoją magią, wrysować się w pamięć, a może nawet zachęcić do ponownych odwiedzin.
 

Czarodziejskie ogrody

Planty, skwery pełne zieleni, parki (np. Park Jordana z blisko sześćdziesięcioma popiersiami wybitnych Polaków i... pomnikiem Niedźwiedzia Wojtka), Błonia (największa europejska łąka miejska, będąca miejscem wielu wydarzeń), Kopce, które dumnie spoglądają na miasto - to oczywiste, ale że w centrum średniowiecznej zabudowy miasta i nawet na Wawelu są ogrody, to prawie niemożliwe. A jednak.

Wiele z nich ukryło się za murami klasztornej klauzury i nie ujrzą ich nasze oczy. Pielęgnowane przez wieki, mimo że niewidoczne, są zielonymi płucami miasta - chociażby ogród u kapucynów, jezuitów, dominikanów czy misjonarzy. Są jednak i takie, które zapraszają do chwili wytchnienia w ślad za zachętą lipy Kochanowskiego: „gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie..." 
A więc, parafrazując tekst piosenki Jonasza Kofty „pamiętajmy o ogrodach, przecież stamtąd przyszliśmy, w żar epoki użyczą wam chłodu, tylko drzewa tylko liście" - zapraszam do moich ulubionych, z nadzieją, że kiedyś i Was oczarują podczas wizyty w grodzie Kraka. Kolejność nie jest dla mnie przypadkowa. Te, w których drży zawsze moje serce, zostawiłam na deser.

Ogród botaniczny z XVIII wieku (najstarszy w Polsce) - atrakcyjny o każdej porze roku, żywe "muzeum" flory przyciągające zapachami i kolorami nie tylko zwiedzających, ale również ptaki i owady. Zaledwie w kilkanaście minut piechotą od Rynku wyjątkowa enklawa ciszy, świetne miejsce do czytania, zadumy, odpoczynku.   

Ogród przy Muzeum Archeologicznym - u stóp Wawelu, w samym sercu miasta, po sąsiedzku z Plantami, a nade wszystko ze wspaniałym widokiem na Wawelskie Wzgórze. Pośród zieleni za ceglanym murem można odpocząć od słońca i turystów. 

Ogród Doświadczeń im. Stanisława Lema - to prawdziwe science-fiction dla spragnionych odkrywania praw fizyki i wyśmienita nauka przez zabawę na świeżym powietrzu dla młodych, starszych i najstarszych. Nie lada wyzwaniem może być bujanie na żyroskopie, turlanie w kuli Zorba, czy Zielony labirynt z cytatami Stanisława Lema. Któż nie chciałby także posłuchać jak długo przemieszcza się dźwięk, stworzyć własną tęczę, obejrzeć siebie w skopiowanych do nieskończoności wersjach, czy na własnej skórze odczuć, jak działa grawitacja.

Ogród Czapskich - kolejny "ukryty" ogród tuż przy ulicy Piłsudskiego, prowadzącej na Błonia z piękną panoramą na Kopiec Kościuszki. Ogród, na tyłach Pałacu, dziś Muzeum Emeryka Hutten Czapskiego, zachował pierwotny XIX-wieczny charakter. W cieniu stuletnich drzew podziwiać można lapidarium z fragmentami kamiennych rzeźb z gotyckich kościołów i kamienic Krakowa, m.in. oryginalny XIV-wieczny pinakiel z Bazyliki Mariackiej. W drugiej części ogrodu usytuowany jest nowy Pawilon poświęcony wybitnemu malarzowi i krytykowi Józefowi Czapskiemu - autorowi m.in. książki „Na nieludzkiej ziemi". Na spragnionych czeka wyśmienita kawa w małym francuskim bistro. 

Ogród Sióstr Klarysek - przy ulicy Grodzkiej przy trakcie królewskim prowadzącym na Wawel, pomiędzy kościołami św. Piotra i Pawła a romańskim kościołem św. Andrzeja. Wystarczy tylko wejść przez drewniane wrota, by przekroczyć granicę ciszy i znaleźć się w udostępnionej części ogrodu jednego z najstarszych klasztorów w Krakowie. Zachwycający zielony zakątek z pięknie uformowanymi krzewami i kwiatami. Miałam szczęście, bo przez wiele lat spoglądałam na niego z góry, pracując w sąsiadującej z nim kamienicy. 

Ogród w Muzeum (domu) Mehoffera - jak na obrazie artysty "Dziwny ogród" z pełnią słonecznego lata, kipiącego barwami, słońcem i beztroską radością.  Malarz czerpał inspiracje z ogrodu znajdującego się tuż za jego domem. Teraz zaprasza nas do niego dosłownie. To prawdziwa "kraina czarów" i symboli, jak na obrazie młodopolskiego Artysty.

Ogrody Królewskie - kolejne ogrody ukryte za murami. Pierwotne ogrody na Wawelu istniały już w XVI wieku. Kilkanaście lat temu przywrócono je do życia w renesansowej formie i otwarto dla zwiedzających. Tarasy z ogrodami i wspaniałymi widokami na miasto są dostępne w letnich miesiącach. Pachnie tu lawendą, miętą, rozmarynem, bazylią, różami i oleandrami. Wiele obiecują też winorośle. Altanki i kamienne ławeczki kuszą do odpoczynku. Kto wie, może gdy przymkniemy powieki i wytężymy słuch, usłyszymy kroki samej królowej Bony. 

Powoli, krok za krokiem, zbliżamy się do mojego ulubionego - do Ogrodu Profesorów. Odkryłam go dla siebie kilkanaście lat temu i od tego czasu, często, niby tak przypadkiem, do niego zaglądam chociażby na kilka minut. Swoim początkiem sięga 1467 roku, bo przecież w Krakowie wszystko jest wiekowe. Można do niego wejść, jeśli nie przeoczy się bramki, z ulicy Jagiellońskiej, tuż przy Collegium Maius. Alejki, ławki, krzewy, kwiaty, a nawet poziomki rosną w towarzystwie rzeźb postaci profesorów Uniwersytetu ubranych w togi i w birety oraz nowoczesnych instalacji edukacyjnych, m.in.: zegara słonecznego i modelu sfery armilarnej, półkul magdeburskich, klatki meteorologicznej i licznika scyntylacyjnego do pomiaru promieniowania kosmicznego. Z umieszczonych tablic można dowiedzieć się o Sonderaktion Krakau - niemieckiej akcji pacyfikacyjnej, przeprowadzonej 6 listopada 1939 roku, podczas której aresztowano 184 osób, głównie profesorów i wykładowców Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także Akademii Górniczej.

Jest także ogród wieczny - Cmentarz Rakowicki, nekropolia krakowian, zarówno zwykłych obywateli miasta, jak i tych zasłużonych, m.in.: twórców kultury, naukowców, przedstawicieli znanych rodów, działaczy niepodległościowych, politycznych i społecznych. Tu, między innymi, Ewa Demarczyk "kręci się na karuzeli z czarnymi madonnami", Marek Grechuta "ciągle sobie zadaje pytanie, czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie", Jan Matejko rozwiesza blejtramy na kolejne obrazy, Tadeusz Kantor liczy "Umarłą klasę", Helena Modrzejewska przygotowuje się do prapremiery, Piotr Skrzynecki z uśmiechem strofuje swoją Piwnicę pod Baranami, Wisława Szymborska żartuje sobie z Nobla, a Zbigniew Wodecki "ciągle zaczyna od Bacha". Jest jeszcze Władysław Wodniecki. Nie znacie? Znacie! To drużynowy Druh Bajdała z pieśni "Płonie ognisko i szumią knieje", który ustawia czwórkami harcerzy i wkrótce rozpocznie gawędę.

I tak dalej, i tak dalej, ale to już temat na inną opowieść.     

PS. Kiedy Naczelna "Panoramy" podała mi deadline tekstu na 15 sierpnia, od razu pomyślałam o symbolice tej daty. To nie tylko termin wywiązania się przeze mnie z zadania, ale nade wszystko ranga tego dnia w kalendarzu - w tym dniu obchodzone jest święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwanej też Matką Boską Zielną, a także święto Wojska Polskiego, ustanowionego w rocznicę Bitwy Warszawskiej w 1920 roku, zwanej Cudem nad Wisłą.

I... jeszcze jedno powiązanie. Przecież 14 sierpnia, a więc w wigilię 15-go, na krakowskich Błoniach (a nie mówiłam, że są miejscem ważnych wydarzeń?!) świętowane są 50. urodziny Smoka Wawelskiego. Smok wprawdzie też jest wiekowy, ale teraz mija właśnie rocznica postawienia u stóp Wawelu rzeźby autorstwa Bronisława Chromego. Na chwilę Smok opuści swoją Jamę, aby na Błoniach zdmuchnąć urodzinowe świeczki, ale na Dziedzińcu Wawelskim zostawi swojego sobowtóra zaklętego w dzikie wino, który ze smutku już zzieleniał z zazdrości, że nie będzie na imprezie.  

To takie powiązane skojarzenia, podobnie jak legendy z tradycjami, które w Krakowie żyją tym samym życiem i są symbolami miasta. Miasta nieoczywistego, do którego zapraszam. 

Przyjedziecie?
 

Maryla Kania 


Maryla Kania - harcmistrzyni z Hufca ZHP Kraków Śródmieście. 
 


PANORAMA - MAGAZYN RADIA POLONIA CFMB 1280 AM, MONTREAL, KANADA
Tel: (514) 367-1224, (514) 963-1080, E-mail: [email protected]
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ