.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Emigracyjne drogi - Kanada (cz.23)

Listopad 1983

Na lotnisku w Kanadzie czekał Kuba i zawiózł nas wszystkich swym samochodem do mieszkania Basi. Tam już oczekiwało z powitalnym obiadem całe bractwo moich dawnych kolesi z warszawskiego akademika na Księcia Janusza, którzy już wcześniej przywędrowali do Kanady. Byli to Zbyszek i Ania, Jarek i Jolka, od dawna zasiedleni Tolek i Czesia oraz Kuba z Basią. 
Jeżeli doliczyć do całego tego towarzystwa Władzia z Jolą, którzy przybyli do Kanady nieco później, to aż trudno uwierzyć, by tylu ludzi z jednego akademika i z tego samego studenckiego grona, mogło się znaleźć w tym samym czasie w Montrealu, oddalonym tysiącami kilometrów Oceanu Atlantyckiego od miejsca, gdzie się kiedyś rozjechaliśmy w zupełnie różne strony świata.

Joleczka i ja w pełni naszego rodzinnego kryzysu. Joleczka obolała z powodu rozstania z Austrią, ja obolały z poczucia winy nad jej ubolewaniem, przy tym dzieci marudzące i padające ze zmęczenia podróżą, w której Krzyś wymiotował dotknięty lotniczo-morską chorobą. Byliśmy wszyscy zmarnowani, zniechęceni i zupełnie nie przygotowani psychicznie do celebracji naszego przyjazdu do Kanady. Choć staraliśmy by to ukryć, było widoczne, że byliśmy smętni, ponurzy, nasze uśmiechy i rozmowy były sztuczne i wymuszone. Dla nich, tu zebranych na nasze powitanie, Kanada była wyzwoleniem, dla nas wydawała się być tylko mniejszym złem, choć dla każdego z różnych względów.

(Wiele lat później Jolka. - oczywiście nie znając ani genezy naszej migracji ani przyczyn naszych nastrojów - wypomniała nam to, że rozczarowaliśmy ją, sprawiliśmy na niej wrażenie niezadowolonych snobów. I chyba nigdy nie udało nam się jej tego porządnie wytłumaczyć.)

O Boże jak tu brzydko...

Dla mnie przyjazd do Kanady, po moim pierwszym już z nią zaznajomieniu i polubieniu, był powrotem na dobre: do bliskich i miłych memu sercu miejsc, które witałem jak starych dobrych znajomych. Czułem się tu już u siebie, witałem z ulgą i przyjemnością tutejsze języki, wielokulturowość środowisk oraz życzliwość i otwartość ludzi wielu narodowości. Oddychałem tu swobodnie, miałem ufność w przyszłość, motywację i energię do działania by zbudować tu nasz nowy dom rodzinny i osiedlić się na dobre.

Dla Joleczki przyjazd do Montrealu był szokiem w przeciwną stronę. Rozstawała się z Austrią niechętnie, tam zostawiała swoje serce, ludzi jej bliskich, kulturę i język, którym posługiwała się już swobodnie. Po złotej, słonecznej, pięknej wiedeńskiej jesieni z pełnym jeszcze złocącym się listowiem, tu w Montrealu zastała ponury zadeszczony listopad, a na ulicach pierwsze warstwy brudnego, topniejącego, wymieszanego z solą, śniegu. Szaro, zimno, ponuro.

W Kanadzie Joleczka musiała zaczynać od początku, szczególnie doskwierał jej brak języków.
Kształcona na najpiękniejszych wzorcach antycznej architektury włoskiej czy greckiej oraz na nowoczesnej wyrafinowanej architekturze europejskiej, odbierała swe pierwsze wrażenia z wyglądu Montrealu, jego jarmarczną kakofonię kształtów i kolorów, jako szok i zniewagę dla jej zmysłu estetyki, potrzeby harmonii oraz miłości piękna.

Tam, gdzie ja cieszyłem się z oznak swobody i poszanowania innych kultur, gustów czy obyczajów, Joleczkę odrzucały dowody bezguścia, bylejakości i często niechlujstwa. Po nieskazitelnie czystej, porządnej i architektonicznie zadbanej Austrii, tu wszystko wydawało się potwornie brzydkie, zaniedbane, brudne. Późno-jesienny krajobraz bez zieleni i słońca jeszcze bardziej pogarszał sytuacje. Joleczka mówiła do siebie z przerażeniem: "O Boże, jak tu ohydnie, jak tu potwornie brzydko..."

Zalety Montrealu 

To co dla mnie już od mej pierwszej wizyty w Montrealu było największą wartością, a dla Joleczki stawało się stopniowo pociechą w tej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, byli ludzie.  Na ulicach, w sklepach, w autobusach, w metrze i ku najwyższemu zaskoczeniu w urzędach. Ludzie uśmiechnięci, grzeczni, mili, mówiący bez żenady wieloma językami i z prze najdziwniejszymi akcentami. Kobiety w każdym wieku ubrane młodzieżowo, dziewczyny zgrabne, ubrane ładnie, z gustem i swobodnie, była akurat moda na kapelusze, które podobały się Joleczce. Raz rozbawiła ją kobieta na ulicy, która ni stąd ni zowąd podeszła do nas i tak jakbyśmy byli jej starymi znajomymi, zaczęła wykrzykiwać: "Cóż to z pieroński kraj, tylko zima i zima...", potem uśmiechnęła się do dzieci i odeszła tanecznym krokiem; chciała po prostu podzielić się z nami swą złością na pogodę. Inna kobieta w innym miejscu, gdy usłyszała,

jak rozmawiamy z dziećmi, zbliżyła się do nas ze słowami: "Ach cóż to za piękny język, jakim mówicie... z jakiego kraju jesteście?...". "Ach cóż za piękny akcent!" powiedziała. Jej słowa były balsamem dla naszych serc po Austrii, gdzie nasz polski akcent był poniżającą skazą na naszej znakomitej już znajomości niemieckiego.

W urzędzie imigracyjnym, gdzie załatwialiśmy nasze formalności, uprzejmy, życzliwy, uśmiechnięty urzędnik wyszedł po nas (!) do sali, gdzie czekaliśmy, zaprowadził nas (!) do swego przepierzenia, a następnie własnoręcznie(!) wypełnił za nas wszystkie wymagane formularze. W Austrii w podobnej sytuacji, po przeczekaniu w kolejce na korytarzu, wytłumaczeniu się ze swych potrzeb przed ponurym urzędnikiem za szybą, jeśli się zrobiło błąd

w formularzu, trzeba było z poczuciem winy i z pokorą wycofać się z gabinetu z powrotem na korytarz, by naprawić błędy i odczekać swoje na końcu kolejki, by stanąć przed "jego wysokością" urzędnikiem ponownie i poddać swe poprawione formularze jego bezlitosnej cenzurze. Tu w Montrealu, w urzędzie, cała ta procedura odbywała się sprawnie, z respektem i pomocą dla klienta, aż ten był w pełni obsłużony.

To było dla nas niewiarygodne!...
 

Jan Duniewicz 

Jan Duniewicz - magister inżynier. Doradca międzynarodowy w biznesie, leadership i transformacji osobistej.
 

POPRZEDNIE CZĘŚCI

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ