.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kto sieje wiatr...

22 lipca 2001 r.  George Bush, prezydent o umyśle nietuzinkowym i nigdy do końca niezbadanym, przebywający z wizytą w Rzymie i wyraźnie natchniony specyficzną atmosferą świętego miasta, wygłosił oświadczenie, które powaliło mnie na kolana i które często z lubością cytuję: "Jestem cierpliwym człowiekiem. I kiedy mówię, że jestem cierpliwym człowiekiem mam na myśli, że jestem cierpliwym człowiekiem".

Niestety ostatnie lata, pełne politycznych zawirowań, przepychanek i bijatyk nadwyrężyły moją cierpliwość, a jestem przekonana, że nie tylko moją. Powiem więcej, jestem zbrzydzona i zniesmaczona miazmatami politycznego bajora, w którym taplamy się od dłuższego czasu: ja, wszyscy Państwo i w ogóle cały świat.

Niektórzy powiadają, że polityka to smród, brud i ubóstwo, co oczywiście w odniesieniu do ubóstwa prawdą nie jest. "Podążajcie za pieniędzmi" swojego czasu usłyszeli dziennikarze "Washington Post" Bob Woodward i Carl Bernstein, którzy opracowywali aferę Watergate, od tajemniczego informatora zwanego Głębokim Gardłem.

I coś w tym jest, skoro nawet człowiek zamożny, jakim niewątpliwie jest Donald Trump oskarżył stację CBS o faworyzowanie Kamali Harris i zawinszował sobie odszkodowanie w imponującej wysokości 20 miliardów dolarów, ale przyznane mu przez właściciela stacji Paramount 16 milionów przygarnął. Gospodarz programu "The Late Show" Steven Colbert nazwał tę ugodę "łapówką dla Trumpa", za co ten wymógł na stacji skreślenie jego show oraz wysłanie dziennikarza na bezrobocie. Bardzo to prezydenta uradowało, bo anielskość nie jest jego cechą wrodzoną ani nabytą, a w prezydenckiej łepetynie króliki fikają coraz żwawiej i w poczuciu triumfu wdał się w polemikę, nazywając Colberta "beztalenciem". Dziennikarz zjeżył się oczywiście, ale elegancko spuentował: "Czy człowiek bez talentu byłby w stanie sformułować tak celną satyryczna ripostę?" Poczym spojrzał wyzywająco w oko kamery i swojemu prezydenckiemu adwersarzowi zaproponował - "Go fuck yourself!"

Sama nie wiem, jak tę wypowiedz potraktować, bo słowo "p...ić" jest niby wulgaryzmem, ale już użycie go w zwrocie "za....ać za miskę ryżu" przez polskiego premiera Morawieckiego nie było wulgaryzmem tylko troską o naród. Oczywiście zawsze można sformułować swoje myśli inaczej, na przykład według instrukcji majstra, skierowanej do Jasia, żeby wyrażał się tak więcej inteligentnie, zostawiając sobie pewne niedomówienia, jak ci internauci, którzy wysłali wiadomość dla Jarka:

- Zaimek osobowy w drugiej osobie l.mn.
- Imię "Piotr" po francusku.
- "Tak" po rosyjsku
- "Kłamstwo" po angielsku

Ale nie zawsze damy radę być tacy eleganccy, wytworni i pełni kurtuazji. Taki na przykład mały palec u nogi- nie dość, że zawsze po ciemku znajdzie jakiś mebel, to jeszcze nam uświadomi, jakie słownictwo posiadamy. A pod tym względem Polska bardzo poszła do przodu. Stare przysłowie mówi "jeśli cegła spadnie ci na stopę, a nie znasz polskiego, to nie wiesz, co powiedzieć". Nawet książę William, którego praprababcią ze strony rodziny księcia Filipa była Polka - Julia Hauke, przyznał, że zna jedno polskie słowo, takie, bez którego nie istniałaby polska kinematografia i literatura. Wszyscy wiemy, że na początku było słowo- sadząc po tym, co działo się później musiało to być słowo niecenzuralne.

Ciekawa jestem jakich słów użyli policjanci z komisariatu RCMP na Dorchester Street, w bogatej dzielnicy Westmount, w sobotę, 2 sierpnia, kiedy to 44-letni kierowca, nawąchany jak koliber wjechał im do lokalu. Niby prawidłowo, przez drzwi jak trzeba, tyle, że drzwi okazały się być za wąskie i pojazd utknął w połowie, bo nie udało mu się zabrać ze sobą framugi. Wyglądał jak wiewiór z mordką w puszce po coca-coli, nie mogąc ruszyć do przodu ani do tyłu. Może miał jakiś zaległy mandat do zapłacenia i chciał podjechać jak najbliżej? 

Przed laty na własne oczy widziałam, jak samochód wjechał na Decarie do firmy ubezpieczeniowej Wawanesa, tyle, że przez okno. Taki wygodnicki cwaniaczek od razu mógł zgłosić wniosek o wypłatę odszkodowania, skoro już był na miejscu...

Kierowcy potrafią być absolutnie nieprzewidywalni: na drodze w Drawnie policja próbowała zatrzymać do rutynowej kontroli forda escorta. Kierowca dodał gazu i zaczął uciekać. Jechał jak wariat, wyprzedzając na trzeciego, zajeżdżając innym drogę, przecinając podwójną ciągłą. W końcu stracił panowanie nad kierownicą i wjechał do rowu. Po zatrzymaniu okazało się, że 46-letni mieszkaniec Choszczyna był trzeźwy, nie miał nic na sumieniu i nie potrafił powiedzieć, dlaczego uciekał. 

Znakomity był gnający z piskiem opon kierowca, którego policja wreszcie dopadła, a on tłumaczył, ze właśnie umył samochód i chciał go po prostu szybko wysuszyć. Ale nikt nie przebije tego legendarnego użytkownika drogi, który z całą powagą wyjaśniał patrolowi, że nie może otworzyć bagażnika, bo wiezie tam pszczoły luzem!

A skoro już jesteśmy na polskim gruncie, to obejrzałam ostatnio film "Collateral", thriller w reżyserii Michaela Manna. Vincenta grał Tom Cruise, szlachetnego, dzielnego bohatera Maxa - Jamie Foxx. Jako kierowca taksówki został on zmuszony do wożenia po mieście Toma, który nabrał tyle zleceń na morderstwa, że nie mógł się wyrobić, mimo że przekraczał normy jak stachanowiec. Wpadał na chwilę w różne miejsca, zabijał w pośpiechu kogo trzeba i lecieli dalej. Pół miasta już ich goniło, ale szantażowany taksówkarz sprytnie wymykał się licznym pościgom, zostawiając za sobą piekło, dym i ogień, rozpaczliwe krzyki, groźne wrzaski, ogłuszającą strzelaninę, pisk opon, symfonie klaksonów. Wreszcie obejrzał się na kotłująca się ulicę i mruknął do siebie: "no, jeszcze tylko polskiej kawalerii brakuje!".

Jako dziedziczka legendy polskiego oręża poczułam się mile połechtana, a moja duma narodowa rozdęła się jak wtedy, gdy Rafał Zawierucha przez 18 sekund wystąpił jako Roman Polański w wielkiej hollywoodzkiej produkcji z Bradem Pittem i Leonardem DiCaprio albo kiedy Daniel Olbrychski partnerował Angelinie Jolie w filmie "Salt", a Agata Buzek Jasonowi Stenthamowi w thrillerze "Redemption". Górą nasi!
 

Danuta Owczarz-Kowal

Filolog orientalny, prawnik, felietonistka.
 
 
 
 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ