Kanada w natarciu: gospodarka,
wpływy, ambicje
W 2025 roku Kanada stanęła w obliczu
sytuacji, której nie doznała od 1867 roku, czyli od powstania kanadyjskiej
państwowości. Wprawdzie dwukrotnie w czasach, gdy jeszcze obszar dzisiejszej
Kanady należał do brytyjskiego imperium, zdarzyły się próby jego aneksji:
w 1775 roku miała miejsce zbrojna inwazja na Quebec w celu włączenia Kanady
do nowo powstałych Stanów Zjednoczonych ostatecznie zakończona niepowodzeniem,
a wojna w 1812 roku przyniosła liczne nieudane próby podboju części Kanady
również przez wojska amerykańskie, ale nikt nie mógł przewidzieć, że w
dzisiejszych czasach Kanada znajdzie się w tak unikalnym położeniu, że
jej prawo do suwerenności zostanie podważone.
5 listopada 2024 roku Donald Trump
został wybrany ponownie (po raz pierwszy 20.01.2017 r.) na urząd prezydenta
Stanów Zjednoczonych. Prezydent elekt już podczas swojej pierwszej kadencji
dał się poznać jako kontrowersyjna i nieobliczalna osoba, niemniej mało
kto się spodziewał, w jakim położeniu znajdzie się Kanada, gdy Trump powróci
na uprzednio sprawowany urząd. Przypomnę kilka szczegółów z pierwszej kadencji
Trumpa, które już zapowiadały jego dalszą politykę.
Podczas swojej kampanii w 2016 roku
i pierwszej prezydentury Trump złożył bezprecedensową liczbę fałszywych
lub wprowadzających w błąd oświadczeń. Cofnął liczne przepisy dotyczące
ochrony środowiska i wycofał się z Porozumienia Paryskiego w sprawie zmian
klimatu. Polityka zagraniczna Trumpa charakteryzowała się jednostronnymi
działaniami i lekceważeniem tradycyjnych norm oraz sojuszników.
Od czasu ostatnich wyborów Trump
szokuje częstym i publicznym wyrażaniem chęci aneksji Kanady i uczynienia
jej 51. stanem USA.
Tymczasem, w 2025 roku w Kanadzie
nastąpiły znaczne zawirowania. 6 stycznia 2025 roku, premier Kanady Justin
Trudeau ogłosił rezygnację z pełnienia funkcji lidera Partii Liberałów
i tym samym zrezygnował ze startowania w wyborach federalnych. 16 stycznia
2025 roku Mark Carney oficjalnie ogłosił zamiar startu w wyborach na lidera
Partii Liberalnej, a 9 marca 2025 roku wygrał wybory, zdobywając 85,9%
głosów. Nastąpiło to w momencie, kiedy Partia Liberalna przeżywała głęboki
kryzys popularności. Jeszcze w styczniu konserwatyści na czele z Pierre
Poilievre mieli 26-punktową przewagę nad liberałami Trudeau. Pod koniec
tego samego miesiąca sytuacja zaczęła drastycznie się zmieniać. Jak to
dosadnie określił jeden z polityków: "Carney wytrącił Poilieviere'owi worek
do bicia" czyli po pierwsze, odszedł Trudeau, a po drugie Carney zapowiedział
likwidację "carbon tax" dla gospodarstw domowych. Te dwa aspekty - krytyka
Trudeau i domaganie się zniesienia podatku węglowego - były głównym motorem
napędowym niemalże wszystkich wystąpień lidera konserwatystów. Dodatkowo
część wyborców widziała Pierre Poilievre'a jako zwolennika Trumpa z powodu
posunięć "trampopodobnych" i to doprowadziło nie dość, że do wygranej Carneya
w wyborach federalnych, ale i przegranej Poilievre'a w jego okręgu wyborczym.
Wiązało się to z utratą przez lidera konserwatystów miejsca w Parlamencie,
którego był członkiem przez ponad 20 lat.
Tymczasem 60-letni Mark Carney nigdy
nie zasiadał w Izbie Gmin. Absolwent Harvardu, a następnie Oxfordu, gdzie
w 1993 roku uzyskał tytuł magistra ekonomii, a w 1995 roku obronił doktorat,
był w latach 2008-2013 znany w świecie finansów jako prezes Banku Kanady.
Eksperci są zdania, że działania Carneya odegrały kluczową rolę w uniknięciu
przez kraj najgorszych skutków kryzysu finansowego z 2008 roku. W latach
2013-2020, podczas Brexitu i wczesnej fazy pandemii COVID-19, Carney pełnił
funkcję prezesa Banku Anglii.
Czy ten urodzony w Terytoriach Północno-Zachodnich,
pochodzenia irlandzkiego katolik, dorastający w Albercie, ekonomista z
olbrzymim doświadczeniem w świecie finansów, potrafi w miarę bezboleśnie
przeprowadzić Kanadę przez czteroletni okres kadencji Trumpa? Czy nie dość,
że Kanada uniknie recesji, to nawet ulegnie takim zmianom, że doprowadzą
ją do rozwoju w wielu dziedzinach i rzeczywiście "urośnie w siłę"?
Na to liczą wszyscy Kanadyjczycy,
nie tylko ci, którzy głosowali na Carneya.
Początkowe miesiące rządów tego
"nie polityka", który nigdy wcześniej nie piastował wybieralnego urzędu,
pokazały, że Mark Carney potrafi spełniać obietnice wyborcze i w dodatku
robi to w szybkim tempie. Wśród nich były między innymi: obniżki podatków,
europejska umowa obronna (dołączenie do ReArm Europe), usuwanie federalnych
wewnętrznych barier handlowych, ograniczenie biurokracji, przyjęcie ustawy
C-4, C-2 oraz uchwalenie ustaw C-8 i C-3. Po zwycięstwie wyborczym te obietnice
pozostawiły Carneyowi nieco ponad 60 dni na zajęcie się problemami nie
rozwiązanymi przez poprzednie rządy.
Do Dnia Kanady Premierowi udało
się, tak jak zakładał, spełnić prawie wszystkie.
Warto się przyjrzeć dwóm, gdyż oznaczają
duże, pozytywne zmiany dla obronności, bezpieczeństwa i rozwoju Kanady.
Bariery handlowe między prowincjami
i terytoriami
Wewnętrzne bariery handlowe w Kanadzie
odnoszą się do różnych przepisów, norm i innych ograniczeń, które utrudniają
przepływ towarów, usług i siły roboczej między kanadyjskimi prowincjami.
Szacuje się, że kosztują kanadyjską gospodarkę miliardy dolarów rocznie
i hamują wzrost produktywności. Niestety zlikwidowanie ich "na szczeblu
federalnym" nie dotyczy tych, które mogą usunąć tylko prowincje. Niektóre
prowincje jak: Alberta, Kolumbia Brytyjska, Manitoba, Ontario, Nowy Brunszwik,
Nowa Fundlandia i Labrador oraz Wyspa Księcia Edwarda już podpisały odpowiednie
umowy.
Dołączenie do ReArm Europe
"75 centów z każdego dolara wydatków
kapitałowych na obronę trafia do Stanów Zjednoczonych. Musimy to zmienić"
- oświadczył Carney. 23 czerwca, po spotkaniu z liderami Unii Europejskiej,
Carney podpisał umowę o strategicznym partnerstwie w zakresie obrony i
bezpieczeństwa z UE.
Jak wspomniałam, Carney'owi nie
udało się spełnić wszystkich obietnic. Ta najważniejsza, na którą liczyli
Kanadyjczycy, to korzystna dla Kanady umowa handlowa ze Stanami Zjednoczonymi.
Niestety, zgodnie z porozumieniem zawartym 1 sierpnia na towary kanadyjskie
eksportowane do USA (z wyjątkiem tych objętych umową Kanada-USA-Meksyk),
zostały nałożone 35 procentowe cła. Najbardziej dotknięte zostały kanadyjskie
sektory: stalowy, aluminiowy i motoryzacyjny.
Obecny rząd pod przywództwem Marka
Carneya otrzymał bardzo trudne zadanie - w przeciągu dość krótkiego okresu
poczynienie poważnych kroków w celu uniezależnienia kanadyjskiej gospodarki
od jej do tej pory największego partnera handlowego, Stanów Zjednoczonych.
Obecnie prawie trzy czwarte kanadyjskiego eksportu trafia do tego kraju.
Wartość towarów i usług przekraczających granicę Kanada-USA wynosi dziennie
około 3,6 miliarda dolarów, co daje łącznie około 1,3 biliona dolarów rocznie.
Ta wymiana handlowa jest jedną z największych i najważniejszych relacji
handlowych na świecie!
W poszukiwaniu nowych rynków, rząd
Carneya już odbył spotkania z Unią Europejską, krajami Ameryki Południowej,
a nawet zamierza odnowić stosunki partnerskie z Indiami.
Jest jeszcze jeden orzech do zgryzienia,
z którym będzie musiał zmierzyć się Carney. Fragment projektu ustawy Trumpa
"One Big Beautiful Bill" może uderzyć w kanadyjskich inwestorów nowym podatkiem.
Tymczasem największa część aktywów Canada Pension Plan - o wartości 714
miliardów dolarów (47%), jest obecnie inwestowana w Stanach Zjednoczonych
- najwyższy poziom w historii, a jedynie 12% jest inwestowanych w Kanadzie
- również najniższy poziom w historii. Musi się to zmienić, jeżeli kanadyjscy
emeryci mają być nadal zabezpieczeni finansowo.
Mogłoby się wydawać, że wyżej wymienione
ciosy skierowane w Kanadę, łącznie z groźbami jej aneksji, zdołają wywołać
ogromny chaos w kanadyjskiej gospodarce. Tymczasem nadal jej przyrost jest
dodatni, a nowe poczynania rządu federalnego i rządów prowincji mogą doprowadzić
do jej rozkwitu. Ustawy o szybszym zatwierdzaniu dużych projektów wydobywczych,
między innymi z ontaryjskiego, bogatego w surowce mineralne obszaru Ring
of Fire, budowa rurociągu poprzez kanadyjskie prowincje, aby uniezależnić
się od transportu amerykańskiego, rozbudowa kanadyjskich portów, a wreszcie
zjednoczenie Kanadyjczyków wokół hasła "Kanada nie jest na sprzedaż", może
spowodować takie uruchomienie potencjału, że kraj klonowego liścia urośnie
w siłę, jakiej jeszcze nie doświadczył.
Beata Gołembiowska
Pisarka, fotografka, reporterka
torontońskiej Gazety.
bgbooks.com.pl
|