.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kolory Maroka (cz. 2) 

Po miejskim zgiełku Casablanki czas odpocząć. Jadę na pustynię. To chyba najważniejszy dla mnie fragment podróży do moich miejsc sentymentalnych. Czuję się jak pielgrzym z wiersza Norwida, który "ziemi tyle mam, ile jej stopa ma pokrywa, dopokąd idę", a "dom mój ruchomy z wielbłądziej skóry".

Pustynia? Maroko to przecież kraj górzysty, w którym znajdują się najwyższe szczyty Afryki Północnej, czyli Góry Atlasu. Aż osiem z nich sięga czterech tysięcy metrów n.p.m.,  a ludzie, którzy je zamieszkują, w większości pasterze, boją się, aby niebo nie spadło im na głowę.  

Wielkie piaszczyste Ergi wkradają się tu od wschodu, a kamienista szara Hamada ciągnie się na południu kraju.  Złociste morze wydm Sahary, zmieniających się z każdym muśnięciem wiatru, pamięta jeszcze czasy, kiedy wędrowały przez nie karawany nie tylko z przyprawami, solą, złotem czy podróżnikami, ale także z niewolnikami.

Pustynia to cisza, a przecież nie ma słów, by opisać ciszę. Pustynia to paleta zmieniających się pod wpływem światła kolorów, raj dla impresjonistów. Pustynia to wszechogarniające ze wszystkich stron ziarenka piasku, wdzierające się pod ubranie, we włosy, w oczy...Tak jakby chciały Cię pochłonąć, zagarnąć na własność, bo przecież to Ty jesteś tu intruzem. Pustynia to niebo z milionem gwiazd, prawie na wyciągnięcie ręki. To wschodząca delikatna poświata słońca, aby już za moment rozbłysnąć nad głowami południowym żarem.  

„Pustynia jest piękna (...). To prawda. Zawsze kochałem pustynię. Można usiąść na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. Ale mimo to coś promieniuje w ciszy… ("Mały Książe)". 

Nic nie widać, ale przecież, jak powiedział Mały Książę, „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Zanurzam się w pustynnej mistyce Sahary, by odczytać jej rzeczywisty obraz, aby ją zobaczyć, aby ją zrozumieć, aby ją poczuć. Po nocy na niej spędzonej, zostałam, jak powiedział pewien Marokańczyk, nagrodzona niezwykłym kolorem ujawniającym się tylko o świcie, pomiędzy blednącą gwiazdą a dojmującą ciszą.

A przejażdżka na wielbłądzie o zachodzie słońca pośród złotych wydm gdzieś za horyzont to creme de la creme dla serca i pamięci.

Bycie Marokańczykiem oznacza noszenie w sobie tysiąca i jednej historii, tych opowiedzianych i ciągle jeszcze tych, które czekają na swój czas. To gościnność i zapraszanie z uśmiechem nawet nieznajomego na herbatę miętową bez żadnego powodu, po prostu dla przyjemności dzielenia się. To duma z posiadania złotych wydm Sahary i ośnieżonych szczytów Atlasu, lasów cedrowych i dzikich plaż. To duma z tradycji, to otwartość na świat; są religijni, owszem, ale i tolerancyjni. To także płynna znajomość kilku języków - arabskiego, amazigh (berberyjskiego), francuskiego, angielskiego i hiszpańskiego – i elastyczne przechodzenie z jednego do drugiego, niczym składanie kolorowej mozaiki życia lub tkanie wielobarwnego dywanu. 

W tym kraju, mimo że pełnym kontrastów, wszystko w urzekający sposób pozostaje w harmonii, współistnieje, oddycha historią i nowoczesnością, po prostu żyje. Stare mediny tętnią życiem. Kupcy, często w tradycyjnych ubiorach sprzedają współczesne towary. Śpiewy Amazigh (Berberów) rozbrzmiewają w górach, a przy ogniskach wibrują bębny Gnawa, zanoszą modlitwy i radość życia do nieba. Młodzi ludzie tańczą w rytm hip-hopu i słuchają współczesnej muzyki w Rabacie czy w Casablance. 

Tu wszystko współistnieje. Wszystko jest na swoim miejscu. Wszystko jest harmonią oddziałującą na emocje. Góry Atlasu sięgające nieba, cisza wydm, gaje palmowe i ogrody różane, zapachy kwiatu pomarańczy i garbowanej skóry w Fezie, warowne kasby i ksary czasem opustoszałe, czasem zamieszkałe, pasterze podążający za swoim stadami, kobiety w hidżabie, w burce, w nikabie lub całkowicie bez nich, dzieci zmierzające do lub ze szkoły, czasem nawet bose i skromnie ubrane. Bo edukacja to przyszłość Maroka. 

Pachnące sterty soczystych pomarańczy i daktyli, słodka zielona miętowa herbata, tadżiny, stosy glinianych kolorowych naczyń na potrawę o tej samej nazwie na straganach i przy drodze - symbole Maroka. I zatrzęsienie bocianów.

Jakie perełki zapakowałam do swojej walizki wspomnień? Ciągle błyszczą, dlatego chcę się nimi z Wami podzielić.

Otóż czy przyszło Wam do głowy, że palma, roślina jednoliścienna, to w rzeczywistości najwyższa trawa? Ja tym odkryciem tak się zachwyciłam, że dzielę się nim z kim tylko mogę. Często także w miastach wszystkie przekaźniki i nadajniki przyjmują jej kształt. Nie szpecą tym samym miejskiej architektury. 

A daktyle, przepyszne, które zawsze spożywa się nieparzyście, bo inaczej nawzajem wykluczają swoje wartości, popite mlekiem na śniadanie wybornie smakują.   

W Maroku król sprawuje władzę i wszystko może - nawet przesunąć o kilka dni termin Ramadanu i tym samym często rozpoczyna się on w innym czasie niż w pozostałych państwach islamu. 

Pięknym zwyczajem i wyrazem jałmużny jest sponsorowanie posiłku dla biednych na zakończenie Ramadanu. Dodatkowo, każdy Marokańczyk, oddaje 10% swojego dochodu rocznie na ubogich. 

Rodzina jest ważna! Domy są wielopokoleniowe, a nad płaskimi dachami wystają druty gotowe do kolejnego piętra nadbudowy. Z zawieraniem małżeństw wiążą się kolejne ciekawostki. Obowiązkowe są badania przedmałżeńskie. Pan młody płaci za posag dla rodziny panny młodej, za wesele, za makijaże, za depilację i nawet za noc henny, czyli nasz wieczór panieński, ceremonię, która odbywa się na krótko przed ślubem. Polega na ozdabianiu dłoni i stóp panny młodej naturalnym barwnikiem, henną, tworząc unikalne wzory, uważane za symbol szczęścia, ochrony i pomyślności w nowym życiu. 

Wymierne w dirhamach, marokańskiej walucie, jest targowanie się, tak już zapomniane w europejskiej kulturze. Tu się odgrywa cały spektakl z ustalaniem ceny, z gestykulacją, kręceniem głową, słowami. Łącznie z przerwą, czyli odchodzeniem, a sprzedawca i tak pobiegnie za nami z ponownym zaproszeniem do negocjacji. Wszystko ostatecznie kończy się zawarciem transakcji pomyślnej dla obu stron, w myśl zasady win-win.

A bakszysz? Pierwotnie był prezentem powitalnym, znakiem gościnności i przyjaźni. Dzisiaj słowo to używane jest jako napiwek i pewnie nie raz je usłyszycie w Maroku. Warto pamiętać, że w niektórych przypadkach brak napiwku jest lepszy niż zbyt skąpy napiwek, który jest bardziej obraźliwy niż nie danie żadnego.

Prawdziwego ducha Maroka, Amur n akuch, Kraju Boga, odkrywa się i celebruje powoli. Bo skoro słońce wzeszło to i zajdzie, i po co się spieszyć? Chyba że muezin przypomni o porze modlitwy. Obdarowani gościnnością i uśmiechami, nawet od nieznajomych, można wędrować marokańskim szlakiem barw: czerwonym - jak tło marokańskiej flagi i czerwień Marrakeszu, złotem Sahary, bielą Casablanki i ośnieżonymi szczytami Atlasu, orzeźwiającymi zielenią oazami i miętowymi herbatami, różnobarwnymi pachnącymi przyprawami, no i błękitem Chefchaouen (Szafszawan), który zlewa się z błękitem nieba. 

Ponoć Chefchaouen zostało po raz pierwszy pomalowane na niebiesko przez Żydów, którzy tu zamieszkali w latach 30. XX wieku uciekając przed nasizmem. Wybór odcienia błękitu nawiązuje do żydowskiej tradycji wplatania niebieskiej nici w szal modlitewny, tałes, aby przypominać ludziom o niebie, niebiosach i Bogu. A to wszystko przyprószone przez gwiazdy ich srebrzystym pyłem spadającym wprost na nasze głowy z nieba.

Po Maroku wędrowałam w czas Ramadanu. Ani razu nie spotkałam się z niechęcią czy wrogością. Nigdzie też nie czułam zagrożenia, mimo późnowieczornych wędrówek. Czułam się komfortowo i bezpiecznie. Po prostu Maroko otwarło przede mną swoje ramiona. Moja podróż, perfekcyjnie przygotowana przez marrakeskie biuro Green Atlas Travel, które szczerze polecam, dobiegła końca, ale wiem na pewno, że to kwestia czasu, kiedy tam wrócę.
 

Maryla Kania 

Maryla Kania - harcmistrzyni z Hufca ZHP Kraków Śródmieście. 
 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ