.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Brigitte Bardot - legenda kina

Była jedną z tych postaci XX wieku, które wymykają się prostym definicjom. Symbol zmysłowości i wolności, którego blask rozświetlał świat filmu i mediów lat 50. i 60. Była więcej niż aktorką i ikoną kina. Była fenomenem kulturowym, który ujawniał sprzeczności epoki: fascynowała i skandalizowała, uwodziła i prowokowała. 

W wieku zaledwie 39 lat podjęła decyzję, która jeszcze bardziej wzmocniła jej mit: porzuciła świat filmu, by poświęcić życie walce o prawa zwierząt. 

Urodzona w Paryżu 28 września 1934 roku, dorastała w zamożnej rodzinie w świecie podporządkowanym rygorowi i dyscyplinie - najpierw baletowej, później medialnej. Od wczesnych lat ciało było dla niej narzędziem ekspresji: w tańcu, na scenie i przed obiektywem kamery. Karierę rozpoczęła jako modelka, by w 1952 roku zadebiutować epizodyczną rolą filmową. Kamera szybko rozpoznała w niej coś więcej niż urodę - obecność, która nie wymagała wysiłku, a jedynie spojrzenia.

Przełom przyniósł film "I Bóg stworzył kobietę" Rogera Vadima. Dzieło młodego reżysera stało się sensacją artystyczną i komercyjną. Brigitte Bardot natychmiast stała się ogólnoświatowym ideałem urody. Film, symbol francuskiej Nowej Fali, w odważny sposób ukazywał kobiecą seksualność i wolność obyczajową. Simone de Beauvoir - pisarka i feministka - określiła Bardot mianem "lokomotywy historii kobiet", widząc w jej uwodzicielskim, a jednocześnie niepokornym spojrzeniu symbol emancypacji.

Życie osobiste aktorki przyciągało uwagę równie silnie, co jej role. Skandale, niezliczone romanse, publiczne rozwody - wszystko to w mediach tworzyło obraz "pożeraczki męskich serc". Jednak pomiędzy nagłówkami krył się głębszy fenomen: aktorka świadomie używała swojej wolności, testując granice tego, co kobieta może posiadać, pokazać i odegrać w świecie, który wciąż próbował ją definitywnie zaszufladkować.

W filmach takich jak - "Babette idzie na wojnę" czy "Viva Maria" nie tylko kreowała bohaterki - ona tworzyła własny mit. Spotkania z reżyserami i aktorami, burzliwe romanse na planie, spektakularne skandale medialne - wszystko to stało się częścią legendy, którą sama współtworzyła. Jej obecność była jak wyzwanie: każdy gest, każdy uśmiech sprawiał, że widzowie i krytycy musieli zadawać sobie pytanie, kim naprawdę jest kobieta, której nie sposób kontrolować ani przewidzieć. 

Mężczyźni ją kochali, pokochały też kobiety. Za odwagę bycia sobą, za przydymiony makijaż smoky eyes, za burzę blond włosów, za buty baleriny, za spodnie rybaczki i bardzo kobiecy dekolt w łódkę odsłaniający ramiona. A przede wszystkim za "bardotkę" - biustonosz z odpinanymi ramiączkami! W butikach Zatoki Milionerów w Saint-Tropez wciąż można znaleźć stroje "? la Brigitte Bardot". Obcisłe topy, rozkloszowane spódnice, sukienki w krateczkę vichy. 

Bardot stała się symbolem wolności, ale również ofiarą własnej sławy. W wieku 39 lat po premierze filmu "Gdyby Don Juan był kobietą", ogłosiła nagle odejście z kina. "Albo ja opuszczę kino, albo kino opuści mnie", mówiła w wywiadach. Decyzja była dramatyczna, zaskakująca i - dla świata, który ją idealizował - wręcz niewiarygodna. Zrezygnowała z kariery w poczuciu, że aktorstwo coraz bardziej ją wyniszcza, a życie w blasku fleszy nie pozwala realizować jej wewnętrznych wartości.

Porzucając scenę, Bardot otworzyła nowy rozdział życia - nie mniej spektakularny niż jej aktorska kariera. Założyła "The Brigitte Bardot Foundation for the Welfare and Protection of Animals" i poświęciła się walce o prawa zwierząt. Cały majątek, symbol dawnych triumfów i luksusu, zamieniła na narzędzia ratowania zagrożonych gatunków. La Madrague, jej posiadłość w Saint-Tropez, stała się sanktuarium dla psów, kotów, koni i innych zwierząt, w którym cisza i natura wyznaczały rytm życia. Tam, w izolacji i spokojnym milczeniu, zyskała przestrzeń do refleksji nad światem, którego tempo i hałas wcześniej ją przytłaczały.

Bardot udzielała wywiadów rzadko i jedynie w ważnych sprawach. W rozmowach o ochronie zwierząt, zmianach klimatycznych i zagrożeniach dla planety jej głos był równie mocny, co na ekranie. "Od 15 lat mieszkam w izolacji. Jestem dzikusem, nie ufam ludziom. To wspaniałe, że nie muszę codziennie słyszeć szumu samolotów, helikopterów, statków, samochodów, motocykli, ludzi krzyczących na plaży, czy głośnej muzyki. Milczenie jest złotem", mówiła w jednym z wywiadów. Jej życie stało się świadectwem, że odwaga i wpływ nie zawsze mierzy się w liczbie ról, scen czy nagród - czasem największa moc kryje się w wytrwałości i konsekwencji w obronie własnych przekonań.

Dziedzictwo Brigitte Bardot jest podwójne: jako aktorka stała się nie tylko ikoną kina, ale symbolem wyzwolenia kobiecego, które wciąż inspiruje twórców i publiczność na całym świecie. Jej postać pokazuje, że prawdziwa obecność w kulturze wymaga odwagi - nie tylko na ekranie, lecz również w sposobie, w jaki decydujemy o własnym życiu. 
 

Jako działaczka na rzecz zwierząt, Bardot pokazała, że życie po sławie może być równie znaczące, jeśli nie bardziej. Przez swoją fundację chroniła zagrożone gatunki i edukowała opinię publiczną, udowadniając, że siła wizerunku może służyć nie tylko zachwytowi, lecz także realnej zmianie świata. Jej wybory były konsekwentne i bezkompromisowe, tak jak niegdyś jej spojrzenie na ekranie: wyrażały autonomię i odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy.

Brigitte Bardot pozostaje symbolem paradoksu: kobieta, która uwodziła i prowokowała, a jednocześnie odnalazła spokój w ciszy i bliskości natury; aktorka, która porzuciła karierę w momencie największego triumfu, by poświęcić życie idei. Jej historia przypomina, że prawdziwa odwaga polega nie na błysku fleszy, lecz na zdolności do decydowania o sobie, nawet jeśli świat tego nie rozumie. To lekcja, która pozostaje aktualna i dziś - w kulturze, w życiu osobistym i w relacji człowieka ze światem, który współdzielimy z innymi istotami.

Aktorka udzieliła ostatniego wywiadu "Paris Match". Mówiła wówczas o sprawach fundacji, które stanowiły dla niej absolutny priorytet. "Nigdy miłość do mężczyzny nie motywowała mnie do życia. To cierpienie zwierząt motywuje mnie do walki. Wiem, że nie jestem wieczna, jednak nie marnuję życia na myślenie o tym, kiedy umrę. Śmierć nie jest czymś, czego się boję, ale wkurza mnie, ponieważ prawdopodobnie uniemożliwi mi zrobienie kilku ważnych rzeczy dla zwierząt, o które od dawna walczę", podkreśliła.

Odejście Brigitte Bardot 28 grudnia 2025 roku zamknęło ważny rozdział w historii światowego kina i kultury. Pozostawiła po sobie nie tylko niezatarte role filmowe i wizerunek ikony epoki, lecz także konsekwentnie realizowane dziedzictwo etyczne - obronę tych, którzy sami nie potrafią się bronić. Jej życie dowodzi, że legenda może ewoluować, a sława - jeśli zostanie podporządkowana wartościom - zyskać sens wykraczający poza ekran.
 

Bożena Szara - dziennikarka, redaktor naczelna Panoramy 
 
 
 
 
 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ