.

Wydawcą magazynu PANORAMA jest 
Radio Polonia - CFMB1280 AM w Montrealu

Adres do korespondencji: 

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: [email protected]

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

"Wielka woda" 

Cały świat oszalał na punkcie polskiego serialu - "Wielka woda". Hit Netfliksa podbija serca widzów z całego świata. Jedna z najlepszych polskich produkcji ostatnich lat. Fenomen na skalę światową.

To tylko niektóre tytuły recenzji jakie ukazały się w mediach po premierze serialu 5 października 2022 roku na Netfiksie. 10 mln gospodarstw na świecie obejrzało polską produkcję "Wielka woda" w ciągu tygodnia od premiery. Dzieło Jana Holoubka i Bartłomieja Ignaciuka było drugim najchętniej oglądanym nieanglojęzycznym serialem na platformie w rankingu top 10 Netfliksa. Serial pokazany był w 78 krajach, w tym USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Danii, Turcji, Maroko czy Kanadzie. W dniach 3-9 października widzowie łącznie spędzili przy "Wielkiej wodzie" prawie 46 mln godzin. Później już nikt nie prowadził statystyk. Wiadomo było po pierwszym tygodniu emisji, że mamy do czynienia z arcydziełem. 

"Wielka Woda" to sześcioodcinkowy dramat katastroficzny, inspirowany wydarzeniami z okresu powodzi tysiąclecia, która nawiedziła Wrocław i okolice w 1997 roku.

Drugi tydzień lipca tamtego roku przebiegał w południowej Polsce pod znakiem ciągle padającego obfitego deszczu. Kilkudniowe opady doprowadziły szybko do podniesienia się poziomów rzek. W trakcie powodzi w Polsce zginęło 56 osób, szkody oszacowano na około 3,5 miliarda dolarów. 
Serial opowiada, jak wyglądała walka z żywiołem poprzez historie bohaterów filmu.

"Wielka woda" to bez wątpienia bardzo solidna i świetnie zrealizowana produkcja. Reżyserski duet Jan Holoubek i Bartłomiej Ignaciuk do spółki ze scenarzystami Kingą Krzemińską i Kasprem Bajonem przez pierwsze dwa odcinki sprawnie budują napięcie w oczekiwaniu na nadejście tytułowej katastrofy. Kiedy zaś fala powodziowa dociera do Wrocławia, twórcy nie wyłączają kamery, tylko z rozmachem inscenizują walkę o przetrwanie.

O sile serialu w dużej mierze decydują wyraziści, niejednoznaczni bohaterowie. Jan Holoubek i spółka doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że bez pełnokrwistych postaci oraz wiarygodnie utkanej siatki łączących ich relacji nie uda się zdobyć uwagi i serca widza na ponad cztery godziny seansu. Obsada serialu błyszczy od gwiazd - zaczynając każdy odcinek, zastanawiamy się, jaką znaną i utalentowaną twarz zobaczymy tym razem - mówi Łukasz Muszyński, wicenaczelny serwisu Filmweb.pl.  W rolach głównych występują: Agnieszka Żulewska, Tomasz Schuchardt oraz Ireneusz Czop. Na drugim i trzecim planie pojawiają się też same aktorskie znakomitości: m.in. Tomasz Kot, Lech Dyblik, Anna Dymna, Jacek Beler czy Jerzy Trela w jednej ze swoich ostatnich ról.

Skąd popularność polskiej produkcji wśród niepolskojęzycznych użytkowników platformy? - Wskazałbym dwa składniki sukcesu. Po pierwsze, wysoką jakość serialu zrealizowanego w dodatku z dala od Hollywood. Po drugie, niesłabnącą fascynację widzów katastroficznymi produkcjami. Mówiąc wprost: uwielbiamy, gdy na ekranie świat wali się na głowę. Obserwowanie kataklizmu z bezpiecznej perspektywy domowej kanapy dostarcza perwersyjnej frajdy - uważa Łukasz Muszyński.

Zdaniem krytyka filmowego - Łukasza Adamskiego międzynarodowy sukces produkcja zawdzięcza bardzo dobrze skonstruowanej fabule. 

Niczym amerykańskie scenariusze do seriali serwisów streamingowych. Z bardzo dobrze rozpisaną intrygą, świetnie wpisaną w prawdziwe wydarzenia i - co bardzo istotne - świetnymi trzecio- i drugoplanowymi rolami. Postacie mają swoją przeszłość, są psychologicznie dobrze zarysowane. Krytyk zwraca uwagę na kolejne zalety "Wielkiej wody": realizację, scenografię, zdjęcia czy wykorzystanie efektów specjalnych. - Wszystko gra technicznie i artystycznie. 
Ten serial w niczym nie ustępuje wielu amerykańskim produkcjom.

Powiedzmy to wprost: "Wielka woda" to najsolidniejsza warsztatowo polska produkcja dla Netflixa. Widać, że za serial odpowiadają profesjonaliści, którzy doskonale czują medium, potrafią opowiadać obrazem, a także budować świat przedstawiony, postacie i emocje. Wszystko jest tu na swoim miejscu: od kostiumów i rekwizytów odtwarzających Polskę 1997 roku przez zdjęcia po aktorów. 
Agnieszka Żulewska tworzy w serialu być może swoją najlepszą kreację w karierze - jej bohaterka Jaśmina Tremmer to wykształcona w Holandii hydrolożka, próbująca wbrew niekompetencji lokalnych władz i aroganckiej ignorancji starszych kolegów po fachu uratować miasto przed zalaniem. Na ekranie dorównuje jej Tomasz Schuchardt jako Jakub Marczak - prawa ręka wojewody, były anarchista, który zmienił się w pana z wąsem próbującego zrobić karierę w polityce. Postać grana przez Ireneusza Czopa wraca do rodzinnych Kęt z zagranicy, gdzie mieszka od lat i nieoczekiwanie staje na czele zbuntowanych mieszkańców wsi, którzy nie chcą dopuścić do zniszczenia wału przeciwpowodziowego. Jego wysadzenie mogłoby uratować Wrocław. 

Historia powodzi z 1997 to nie tylko opowieść o tym, jak zawiodło państwo, ale także o wielkiej społecznej mobilizacji. Zwłaszcza we Wrocławiu, gdzie mieszkańcy własnymi rękami układali worki z piaskiem, by uchronić swoje miasto przed zalaniem. Była to największa fala społecznej mobilizacji przed pomocą Ukraińcom na początku tego roku. 

Dwa ostatnie odcinki robią największe wrażenie pod względem wizualnym. Obrazy zalanego wodą Wrocławia, miasta pochłanianego przez żywioł, są naprawdę imponujące. Twórcom udaje się wydobyć na ekranie całą grozę, ale też surrealistyczne piękno obrazu zatopionego miasta z ludźmi gromadzącymi się na dachach i łodziami rozwożącymi chleb ulicami zamienionymi w kanały.
Wrażliwy widz przez większość seansu serialu zadaje sobie pytanie w jaki sposób twórcom udało się pokazać zalany wodą Wrocław, ponieważ sceny katastrofy są naprawdę zdumiewająco realistyczne.

Mówię tu nie tylko o zalanych blokowiskach pokazywanych z lotu ptaka, ale też mniejszych lokacjach, przez które przedzierali się bohaterowie, brodząc w wodzie aż po pas.
Odpowiedzi należy szukać w Internecie po wpisaniu w Google: "ťWielka wodaŤ jak kręcono?" Zapewniam, że tę poza serialową produkcję także ogląda się z biciem serca i wielkim podziwem dla twórców serialu. 

"Wielka woda" to nie tylko wzruszające i zrealizowane z rozmachem rozpracowanie jednej z największej polskich klęsk żywiołowych ostatnich lat. To przede wszystkim bardzo udany serial z ciekawymi, wielowymiarowymi postaciami. 

I na zakończenie jeszcze krótka recenzja pióra Łukasza Maciejwskiego - cenionego krytyka filmowego, która ukazała się na Facebookowej stronie autora.  

"Wielka woda" - jeszcze jedno, nie wiem, czy to jest czytelne dla każdego, ale mnie zachwyciło. Poza w zasadzie oczywistościami: światłem, cieniem, historią, aktorstwem, scenografią, scenariuszem, jeszcze coś - jeszcze...  DOBRO.

Serial, zwłaszcza format, że tak powiem, netfliksowy, nauczył nas, że raczej konflikt buduje sukces. Zło się fotografuje, zło jest sexy, dobro nudnawe. W życiu akurat odwrotnie, ale film to film.

A w "Wielkiej wodzie" wszyscy niemal są dobrzy, chcą dobrze, bo w głównej, chociaż podprogowej instancji, dla mnie to jest serial o dobru. O tym, że jest w ludziach. Wiem, że czasami trzeba wielkiej wody, wielkiej siły, przewrotu (początek wojny w Ukrainie) żeby to z siebie, z nas, wydobyć, ale ta siła jest, istnieje. Serial Jana Holoubka i Bartłomieja Ignaciuka znowu nam to pokazał. Nie wstydził się, choć przecież dobro to obciach, to wstyd.

Mało pamiętam z czasów powodzi we Wrocławiu, tylko te zdjęcia, falę, tylko piosenkę "Moja i twoja nadzieja", teraz zobaczyłem ludzi. Chcą sobie pomagać, nawet jeżeli są tylko serialowym szarym tłumem. Wory z piaskiem, chociaż wory pod oczami. Dźwigają tę pomoc.

Pani sklepowa pomaga rodzinie, monstrualnie otyłej byłej śpiewaczce o równie monstrualnych kompleksach. Gra tę monstrualność Anna Dymna, a ta aktorka nie potrafi i nie chce grać demona. Kto jak kto, ale ona zna siłę dobra. Główna bohaterka - Jaśmina Tremer (w tej roli świetna Agnieszka Żulewska) na własnej pokucie, zbawia świat, bo trochę wymiękła z sobą. Jakub Marczak  (grany przez Tomasza Schuchardta) to cynizm uczłowieczony, jaki zresztą cynizm, szukanie optymalnego rozwiązania, w sytuacji w której żadne nie jest optymalne. Andrzej Rębacz w interpretacji Ireneusza Czopa, druga strona medalu, drugi brzeg fali, inna postawa, ale w końcu również zrozumiała, jakoś ludzka. Wojewoda wrocławski, dziennikarka, lekarz w szpitalu, pielęgniarka. Świetni aktorzy grają świetnie, bo wiedzą kogo i dlaczego. 

Odmieniam ten wyraz przez przypadki, dobro, o dobru, ku dobru. I czuję, że to może żenada, że to się nie klika, że tak się nie pisze, że może to obciach. Dzisiaj już obciach. Nie ta gama emocjonalna, nie ten genre. Co mnie to obchodzi. Dostrzegłem w "Wielkiej wodzie" zwycięstwo dobra, a ponieważ dookoła (globalnie, lokalnie) widzę raczej coś innego, i za dobro właśnie jestem realizatorom tego świetnego serialu wdzięczny".
 
 

Opracowanie - Bożena Szara 


Bożena Szara - dziennikarka. Redaktor Naczelna Panoramy 

 


PANORAMA - MAGAZYN RADIA POLONIA CFMB 1280 AM, MONTREAL, KANADA
Tel: (514) 367-1224, (514) 963-1080, E-mail: [email protected]
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ