.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kent Monkman. Historia przemalowana

W Muzeum Sztuk Pięknych w Montrealu do 8 marca 2026 można zobaczyć wystawę dzieł artysty wywodzącego się z plemienia Kri z doliny Fisher River w Manitobie - Kenta Monkmana. Artysta urodzony w 1965 roku żyje i pracuje pomiędzy Toronto a Nowym Jorkiem. Żaden z jego monumentalnych obrazów prezentowanych w montrealskim muzeum (około 40 akrylowych wielkoformatowych płócien) nie jest dziełem przypadku, lecz precyzyjnie przemyślaną, i tak też wykonaną konstrukcją, w której każdy szczegół jest ważny. Monkman zmusza odbiorców do myślenia i bez wątpienia wystawa osiąga ten cel: drażni, jątrzy, prowokuje, zadaje trudne pytania, wywołuje gniew, często wzruszenie i łzy, a czasem uśmiech.
 
.... Tematy, które ukazuje artysta to przede wszystkim problemy rdzennych ludów Ameryki Północnej, ale też traumy naszych czasów i związane z nimi kryzysy, takie jak: emigracja, niszczenie przyrody, tożsamość seksualna. Monkman zgłębia te zagadnienia zanurzając się w europejskie malarstwo historyczne i je interpretując. Przedstawia po swojemu, na nowo maluje czerpiąc z dzieł uznanych za wybitne: "Tratwa Meduzy" Theodore'a Gericaulta czy też "Trzeci maja 1808" Francisca Goi, nie zapominając o "Guernice" Pabla Picassa. To tylko kilka przykładów spośród "klasyki" europejskiej zinterpretowanej na nowo przez Monkmana z perspektywy doświadczenia ludzi uciśnionych, czekających na rozstrzelanie, rozdeptanych przez najeźdźcę, czasem zwanych kolonizatorami lub osadnikami.

Artysta przedstawia Amerykę - nazywaną przez autochtonów "Wyspą Żółwi" zgodnie z ich wierzeniami o stworzeniu świata - sięgając do mitologii, religii i historii, a zarazem podważając stereotypy i obalając uprzedzenia o "dzikusach". 

W dyptyku "Wooden Boat People" oddaje głos tubylcom, którzy niczego nieświadomi gościnnie i serdecznie witają białych przybyszów na swej ziemi. Gotowi są oddać życie walcząc z falami, by osłonić bladych i przestraszonych podróżników. Ale przecież historię piszą zwycięzcy… Stąd też rdzenni mieszkańcy zostali przemianowani na dzikusów, ludobójstwo - na ekspansję Zachodu, najeźdźcy - na osadników, dominacja - na religię. Możemy się z Monkmanem zgadzać lub nie, ale taka właśnie jest jego wizja Ameryki opowiedziana z perspektywy rdzennej ludności - tak rzadko widziana i słyszana w przeszłości. Przecież to narracja zwycięzców przetrwała dekady.

Inny bolesny temat ukazany w dziełach Monkmana to losy dzieci siłą zabieranych rodzicom i umieszczanych w internatach - jak wiemy proceder ciągnący się aż do lat 90-tych XX wieku. Ustawa o Indianach z 1876 roku mająca na celu asymilację rdzennej ludności ze społeczeństwem kanadyjskim pozwalała na porywanie dzieci, wywożenie ich setki kilometrów z dala od rodziców, wpajanie "białego" sposobu myślenia i przymusową indoktrynację chrześcijańską. Bardzo często z użyciem przemocy fizycznej, emocjonalnej i seksualnej. Dzieci musiały mówić wyłącznie w językach obowiązujących, a gdy próbowały wrócić do swojego języka, duchowości czy kultury rodziców, były surowo karane.

Obraz "Study for the Sparrow" - ascetyczny w formie, ale bynajmniej nie w wyrazie - przedstawia dramat dziecka patrzącego na wróbelka, który przysiadł na parapecie okiennym. Surowe wnętrze, zakratowane okno, bose stopy, skromna koszulka, "kwadratowo" przycięte włosy dziewczynki wspinającej się, by dotknąć ptaszka stanowią kontrast ze światem, który nigdy nie będzie jej udziałem. Wróbel uosabia wolność, naturę, swobodę, ale to wszystko wraz z wiatrem i słońcem jest poza jej zasięgiem. Na nagiej ścianie pozostał tylko krzyż. Płótno nieodparcie kojarzy się mi z dziełami Vermeera.

W obrazie "Sunday in the Park" chyba najmocniej widoczna jest reinterpretacja XIX- wiecznego malarstwa europejskiego ("Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte" Georges'a Seurata). Z paryskiego parku artysta przenosi nas prawie dosłownie w nieskażony cywilizacją malowniczy pejzaż ogromnych przestrzeni Ameryki. Półnagie postacie autochtonów w piknikowych pozach, w wysokich butach i cylindrach na głowach, z parasolkami w dłoniach pokazują jak bardzo te europejskie atrybuty nie pasują do monumentalnego krajobrazu surowych, groźnych gór. Wśród nich na pierwszym planie widzimy Miss Chief Eagle Testickle - alter ego artysty wielokrotnie pojawiający na płótnach Monkmana. To istota dziwna, queerowska, o niewiadomej płci, skąpo odziana, ale za to w butach Louboutina z czerwonymi podeszwami i torebką Louisa Vuittona. Często trzyma w ręku pióro - symboliczny znak pokoju wśród rdzennych ludów. Miss Chief podróżuje więc w czasie i przestrzeni, pełni rolę przywódcy, jak "Wolność prowadząca lud na barykady" w obrazie Delacroix. Te skojarzenia nasuwa nam ogromnych rozmiarów dzieło zatytułowane "Miss Chief's Wet Dream". Widzimy tu symboliczną konfrontację dwóch niezależnych, kompletnie różnych kultur odwołujących się do wartości tak od siebie odmiennych: autochtońskiej i europejskiej. Pewien krytyk napisał o Monkmanie: "maluje tak dobrze, jak zna się na historii sztuki".

Wspomniałam już o wielu symbolach wywodzących się z kultury Starego Kontynentu. Ale nie mogę pominąć Picassa "zakodowanego" w dziełach Monkmana. Na obrazie "The Triumph of Mischief" twórcę kubizmu otaczają czarni mężczyźni przypominający swoimi pozami "Panny z Awinionu". Pojawiają się także znane nam z "Guerniki" kubistyczne kobiety, byki z ich tępą siłą i brutalnością, poranione konie.

Obrazy Monkmana są niezwykle dynamiczne. Uchwycenie postaci w ruchu i gra światłocieniem tworzy w nich trójwymiarowość oraz wrażenie nieustającego ruchu. Malarz zmusza nas do zatrzymania się i szukania szczegółów w kondensacji akcji. Każda postać stanowi część ważnej całości. I tylko takie jednoczesne spojrzenie na detal i całość pozwalają nam w pełni uchwycić sens dzieła.

Wystawę wieńczy obraz pt. "The Great Mystery". Jest żartobliwym mrugnięciem oka w kierunku widza. Widzimy na nim półnagą Miss Chief dosiadającą pięknego, gniadego konia. Głowę postaci przyozdabia wielki, czarny pióropusz, a szyję okala indiański wisior. To autoportret artysty. Na twarzy Miss Chief rysuje się lekki, może ironiczny uśmiech, a zarazem zdziwienie. Czy wzniesione w górę ramiona mogą symbolizować przebaczenie ciemiężcom i pojednanie z nimi? Odpowiedź pozostawiam Państwu… 

I w tym przypadku Monkman nawiązał artystyczny dialog z tradycją "korzystając" z pomysłów malarza Marka Rothko i rzeźbiarza Cyrusa Dallina. Obrazy Monkmana są prowokacyjne, więc nie można przejść obok nich obojętnie. Malarz demitologizuje historię, odwraca ustalony porządek rzeczy, by wstrząsnąć odbiorcą i uświadomić mu, co jest "podręcznikową" prawdą, a co kłamstwem. Twórca prowadzi dialog z mitologią, z historią oraz z tradycją malarską w celu wydobycia uniwersalnych treści dotyczących współczesności. Dokonuje rozrachunku z przeszłością, rewiduje postawy białego człowieka wobec pierwszych mieszkańców Ameryki. Stara się przywrócić skrzywdzonym i upokorzonym autochtonom utraconą godność i należne im miejsce w historii.

Kto jeszcze nie widział wystawy pt. "Kent Monkman. L'Histoire est dépeinte par les vainqueurs" niech koniecznie się na nią wybierze. Bo jest ona nie tylko wielkim przeżyciem estetycznym, ale także piękną lekcją - nie zawsze chlubnej - historii Kanady.
 

Magda Chylewska - polonistka, felietonistka
 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ