.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kanada pachnąca przygodą (cz.3)

Trzecia część naszej kanadyjskiej wędrówki prowadzi przez miejsca, w których natura mówi najgłośniej - lodowce "cofające się na naszych oczach", bezkresne drogi, oceaniczne wybrzeża i ślady dawnej historii Ziemi. To etap podróży pełen zachwytu, pytań i refleksji nad czasem, przemijaniem i miejscem człowieka w świecie. Jest to również początek drogi powrotnej do Montrealu, prowadzącej przez kolejne krajobrazy i doświadczenia, które dopełniają całość tej wyprawy.

Duże wrażenie robi na nas pole lodowcowe Kolumbia, stanowiące największą na świecie pokrywę lodu, niepolarną, wewnątrz kontynentu. Wody z topniejących lodowców spływają do trzech oceanów: Atlantyckiego, Spokojnego i Arktycznego. Niedługa ścieżka z parkingu przy drodze Icefields Parkway prowadzi nas na jęzor lodowca. Naszą uwagę zwracają oznaczenia pokazujące kolejne etapy jego cofania się. To zjawisko jest pilnie obserwowane od końca XIX wieku. Zadajemy sobie pytanie czy to wynik naturalnego ocieplania się Ziemi, czy też działalności człowieka? Icefields Parkway to jedna z najbardziej malowniczych dróg na świecie. Przeprawa przez nią nie jest zwykłą podróżą autostradą, lecz wyprawą przez czas i przestrzeń, w której każdy zakątek, wzniesienie, wodospad, jezioro, rzeka zapiera dech w piersiach, a surowa przyroda dyktuje własne warunki. Unikalna, jedyna na świecie sceneria tego miejsca zapisuje się w naszej pamięci na całe życie. 

W drodze powrotnej natykamy się na czarnego niedźwiedzia! Buszuje w przydrożnych zaroślach szukając przysmaków. Za naszym samochodem ustawia się sznureczek, wszyscy chcą zobaczyć zwierzę na wolności. Spray na szczęście znowu nie jest potrzebny!  

Z żalem opuszczamy Golden, ale przecież jeszcze przed nami sporo wrażeń. Na trzy dni zatrzymujemy się w miasteczku Anglemont w uroczym drewnianym domku nad Jeziorem Shuswap. Roi się ono od niezliczonych łososi, które tu właśnie wracają na tarło po długiej i uciążliwej wędrówce, najwięcej jest ich pod koniec lata. 

Następnym etapem jest Victoria na Wyspie Vancouver, a po drodze Whistler, miasteczko olimpijskie. Jedziemy drogą nr 99 wzdłuż potężnego kanionu Thompson. Ręce pocą mi się ze strachu na ostrych zakrętach, czasem pod kątem 180 stopni, a potęguje go widoczna w dole głęboka na ponad 100 metrów przepaść. Spacerujemy po miasteczku olimpijskim zaglądając do uroczych butików, kawiarenek, parków, restauracji. Znajdujemy nazwiska polskich sportowców, którzy zdobyli medale na olimpiadzie zimowej w 2010 - Adama Małysza i Justyny Kowalczyk. Jeszcze robimy obowiązkowe zdjęcie na tle kół olimpijskich, potem uwieczniamy się na loga ilanaaq (w języku Inuitów oznacza przyjaciela) i malowniczą autostradą Sea to Sky (Od morza do nieba) wyruszamy w dalszą drogę aż do promu na Wyspę Vancouver.  

Prawdziwym klejnotem w stolicy BC jest Butchart Garden. Wspaniały ogród z dywanami kwiatów i różnorodnymi drzewami wygrywa w naszym rankingu na najpiękniejszy park. Jola z Jurkiem podpatrują jak najdoskonalej urządzić ich kwiatowy zakątek w Gdańsku. Zadziwiają nas palmy rosnące w wielu miejscach na wyspie. Okazuje się, że jest to specjalny kanadyjski gatunek, który bez trudu znosi łagodną zimę w tym regionie Kanady. Szkoda, że nie można ich przewieźć do Polski…

Odbywamy amerykański spacer samochodem panoramiczną drogą wiodącą nad cieśniną Juan de Fuca, co pozwala nam docenić cudowne położenie Victorii i zobaczyć miasto w pełnej krasie. W tym miejscu zaczyna się słynna Droga Transandyjska nr 1 o długości 8 000 km biegnąca aż do Nowej Funlandii. Jeszcze szybki rzut oka na centrum z pięknie oświetlonym budynkiem parlamentu, który wraz z dumnie wznoszącym się Fairmont Empress Hotelem zjawiskowo odbija się w wodach przystani. Jest wieczór, wracamy do naszej “suite executive" (mieszkanie o “wyższym standardzie", tak z lekką przesadą w porównaniu z luksusowym Fairmont zostało przedstawione airbnb). Ma tę przewagę nad hotelem, że możemy wieczór spędzić w ogrodzie, przy ognisku pod rozgwieżdżonym niebem. 

Następnego dnia odbywamy wycieczkę zachodnim wybrzeżem. Podziwiamy dziką przyrodę tego miejsca, gdzie fale oceaniczne uderzając o brzeg wyrzucają ogromne pnie, które z kolei zmywane są przez przypływy. Plaże są piękne, choć nie zachęcają do kąpieli, bo woda jest zimna. Można powiedzieć, że jesteśmy na końcu świata, bo po drugiej stronie już tylko ogromna morska przestrzeń Pacyfiku. 

Potem my oboje z mężem odbieramy rulotkę z postoju w Courtenay, a Jola i Jurek sami zwiedzają Victorię. Nasza wyprawa prawie się kończy. Wracamy promem do Vancouver, gdzie ostatnie dni spędzamy w gościnnym airbnb pani Beaty (polecamy wszystkim, którzy myślą o podróży w to miejsce!). W nocy budzi nas gwizd słynnego pociągu. Trochę nam przeszkadza, ale właściciele się przyzwyczaili i mówią nam, że co roku goszczą pewną Amerykankę, która przyjeżdża do nich m.in. po to, żeby usłyszeć ten gwizdek... 

Ostatniego dnia zwiedzamy wspaniałe Muzeum Antropologiczne, które zadziwiło nas ogromną kolekcją sztuki rdzennych ludów północno-zachodniego wybrzeża, a także niezwykłą architekturą. Budynek jest arcydziełem Arthura Ericksona z 1976 r. Frontowa ściana swym wyglądem przypomina maskę indiańską. Jasna, oszklona Wielka Sala ze słupami totemicznymi harmonijnie wpisuje się w otaczającą przyrodę zacierając granice między naturą a dziełem człowieka. I znowu zadajemy sobie pytanie: Jak potoczyłyby się losy rdzennej ludności, gdyby nie przybycie Europejczyków? 

Nasza podróż z Jolą i Jurkiem kończy się doskonałą kolacją na wyspie Grainville - dawnej dzielnicy przemysłowej przekształconej z części fabrycznej w urokliwe miejsce pełne butików, galerii, restauracji. Przeżyliśmy razem intensywny miesiąc wśród niezwykłej natury, fajnych ludzi, wypełniony różnymi obrazami, smakami, zapachami, wrażeniami. 

W czasie naszej powrotnej drogi do Montrealu zobaczyliśmy kilka miejsc zasługujących na wzmiankę. Badlandy w Albercie położone w dolinie rzeki Red Deer to tereny najbogatszych skamielin na świecie. Tu właśnie odkryto pochodzące sprzed 64 -140 milionów lat setki szkieletów dinozaurów. Ich skamieniałe szczątki odsłoniła erozja i spływające wody. Wyłoniły się też zbocza nietypowych surowych skał zwanych “złymi ziemiami". Ten dziki, prawie księżycowy krajobraz niezwykle porusza naszą wyobraźnię. Można tu odbyć wędrówkę po łysych pagórkach Hoodoos przypominających grzyby czy kominy. Nie jest to spacer zbyt trudny, bo górki są dość łagodne. Na pewno inspiruje do zastanowienia nad przeszłością Ziemi. Takim też miejscem jest jedno z największych na świecie muzeów poświęcone istotom żywym z czasów geologicznych - Royal Tyrrell Museum. W galerii dinozaurów znajdują się imponujące figury tych gadów odtworzone częściowo z autentycznych szczątków, częściowo zaś z odlewów na podstawie znalezionych tu skamielin. Nie jestem fanką dinozaurów, ale to muzeum zaimponowało mi naukowym podejściem do historii Ziemi i początków życia na niej. A wszystko pokazane niezwykle obrazowo i przystępnie. I znowu zadajemy sobie pytanie: Jak wyglądałoby życie na Ziemi, gdyby w wyniku uderzenia asteroidy 66 mln lat temu nie wyginęły dinozaury?

W Reginie - stolicy Saskatchewan zwiedzamy parlament pięknie położony w otoczeniu ogrodów francuskich na terenie Wascana Center na brzegu jeziora. Duże wrażenie robi architektura tego budynku oraz jego wnętrze, które oglądaliśmy z przewodnikiem. Wszędzie dominuje postać królowej Elżbiety II: a to na koniu, a to na balu, a to na defiladzie… Galeria portretów przedstawia premierów prowincji, wśród których nie ma żadnej kobiety. Ale góruje nad nimi oczywiście królowa Elżbieta, a pewnie niedługo pojawi się też portret króla Karola… Dewiza miasta The Queen City zobowiązuje...

Nasza dwuipółmiesięczna podróż okazała się piękną lekcją geografii i historii i potwierdziła słowa Marka Bieńczyka: “Kanada nie jest rajem na ziemi, ale doprawdy niezłym przystankiem".  
 

Magda Chylewska - polonistka, felietonistka 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ