.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: office@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kanada nie zmienia kontynentu

Mark Carney najwyraźniej postanowił przypomnieć Kanadyjczykom o pewnym geograficznym i politycznym paradoksie. Kanada leży w Ameryce Północnej, ale pod wieloma względami jest krajem europejskim: wyrasta z europejskiej tradycji, podobnie rozumie demokrację, państwo prawa, politykę społeczną i miejsce człowieka w społeczeństwie. Przez dziesięciolecia nie trzeba było tego szczególnie podkreślać. Stany Zjednoczone były nie tylko najbliższym sąsiadem, lecz także najbardziej oczywistym partnerem gospodarczym i strategicznym. Dzisiaj ta oczywistość przestała być oczywista.

Dlatego premier Kanady coraz śmielej spogląda w stronę Unii Europejskiej. Nie jest to chwilowe zauroczenie ani dyplomatyczna wycieczka dla efektownych fotografii. Carney mówi o "wyjątkowym sojuszu" gospodarczym i bezpieczeństwa, a Ursula von der Leyen zaproponowała Kanadzie rolę pierwszego w historii partnera stowarzyszonego z Unią. Pojęcie to nie ma jeszcze gotowej definicji prawnej, ale jego polityczne znaczenie jest czytelne: Europa chce przyciągnąć Kanadę możliwie blisko, a Kanada chce mieć więcej niż jednego potężnego partnera.

Trudno się temu dziwić. Gdy największy sąsiad używa ceł jako narzędzia nacisku, podważa dotychczasowe reguły handlu, a od czasu do czasu pozwala sobie nawet na uwagi o Kanadzie jako "51. stanie", odpowiedzialny rząd nie może wzruszyć ramionami i czekać, aż burza przejdzie. Powinien szukać nowych rynków, nowych sojuszy i nowych zabezpieczeń. Carney właśnie to robi.

W lutym Kanada została pierwszym państwem spoza Europy, które przystąpiło do unijnego programu SAFE, wspierającego wspólne zakupy i rozwój przemysłu obronnego. Dla kanadyjskich przedsiębiorstw oznacza to dostęp do nowych zamówień, dla pracowników - nowe miejsca pracy, a dla państwa - ściślejszą współpracę z partnerami, którzy podobnie oceniają zagrożenia dla światowego bezpieczeństwa. W maju Carney jako pierwszy przywódca spoza Europy uczestniczył w szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej. Teraz pojawia się perspektywa współpracy obejmującej nie tylko handel i obronność, lecz także energię, sztuczną inteligencję, cyber-bezpieczeństwo, surowce krytyczne, badania naukowe oraz mobilność pracowników i studentów.

To nie jest mało. To zalążek nowego miejsca Kanady w świecie, który na naszych oczach staje się mniej przewidywalny.

Carney ma przy tym pewną przewagę nad wieloma zawodowymi politykami. Nie sprawia wrażenia człowieka, który zakochał się we własnych hasłach. Jest ekonomistą i byłym prezesem banków centralnych Kanady oraz Anglii. Wie, że najpiękniejsze deklaracje muszą ostatecznie znaleźć potwierdzenie w bilansie handlowym. Wie również, że partnerstwa międzynarodowego nie buduje się z sentymentu, ale z interesów.

Interesy Kanady i Europy rzeczywiście w wielu punktach się spotykają. Unia potrzebuje bezpiecznych dostaw energii, minerałów krytycznych i technologii. Kanada posiada bogactwa naturalne, stabilny system polityczny i wykwalifikowanych pracowników, a jednocześnie potrzebuje kapitału, nowych odbiorców i dostępu do ogromnego europejskiego rynku. Obie strony są przywiązane do demokracji i współpracy wielostronnej. Obie przekonały się też, że gospodarcze uzależnienie od jednego partnera może z dnia na dzień stać się narzędziem politycznego szantażu.

Nie znaczy to jednak, że Kanada może po prostu odwrócić się plecami do Stanów Zjednoczonych i popłynąć ku Europie niczym statek zmieniający port. Geografii nie da się unieważnić uchwałą parlamentu. Większość kanadyjskiego eksportu wciąż trafia do USA, gospodarki obu krajów są połączone tysiącami więzi, a miliony miejsc pracy zależą od handlu przez najdłuższą pokojową granicę świata. Unia Europejska jest drugim partnerem handlowym Kanady, ale różnica między pierwszym a drugim miejscem pozostaje ogromna.

Również Europa nie jest krainą bez przeszkód. Umowa CETA, choć stosowana prowizorycznie od lat i przynosząca wyraźny wzrost wymiany handlowej, nadal nie została ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie. Unijny rynek ma swoje regulacje, interesy narodowe i protekcjonistyczne odruchy. Kanada także pilnie strzeże własnego rolnictwa, telekomunikacji i innych wrażliwych sektorów. Kiedy przyjdzie czas rozmów o konkretnych ustępstwach, entuzjastyczne uściski mogą ustąpić miejsca bardzo twardym negocjacjom.

I dobrze. Przyjaźń między państwami, w przeciwieństwie do przyjaźni między ludźmi, powinna być mierzona nie temperaturą słów, lecz trwałością wspólnych korzyści.

Największą zasługą Carneya jest dzisiaj nie to, że "wybiera Europę zamiast Ameryki". Taki wybór byłby zresztą nierealny i nierozsądny. Jego zasługą jest próba wyrwania Kanady z wygodnego, lecz niebezpiecznego przekonania, że jeden rynek, jeden sąsiad i jeden strategiczny kierunek wystarczą na zawsze. Nie wystarczą. Świat oparty na dawnych pewnikach właśnie się kończy, a państwa średniej wielkości muszą nauczyć się współpracować, jeżeli nie chcą zostać pionkami w rozgrywce największych mocarstw.

Zbliżenie z Unią Europejską jest więc nie tyle romantycznym powrotem Kanady do europejskiej rodziny, ile polisą ubezpieczeniową na niespokojne czasy. Może otworzyć nowe rynki, wzmocnić przemysł obronny, przyciągnąć inwestycje oraz dać młodym Kanadyjczykom większe możliwości nauki i pracy. Może też przypomnieć Waszyngtonowi, że Kanada jest lojalnym sąsiadem, ale nie krajem bez alternatywy.

Mark Carney nie próbuje przenieść Kanady do Europy. Próbuje sprawić, by Kanada stała mocniej na własnych nogach. A jeśli prowadzi do tego droga przez Brukselę, Strasburg i stolice europejskie, warto nią pójść - uważnie, pragmatycznie i bez kompleksów.

Kanada pozostaje w Ameryce, lecz przestaje być skazana wyłącznie na Amerykę.
 

Karol Wilk - komentator polityczny
 
 
 
 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: office@panoramanews.org
Designed and maintained by Arkona Web Services
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ