.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: office@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Biennale w tonacji niepokoju  

61. Międzynarodowa Wystawa Sztuki w Wenecji

Wenecja od wieków uwodzi pięknem, które wydaje się nierealne. Pałace wyrastają wprost z wody, światło odbija się w kanałach, a za każdym zakrętem wąskiej uliczki czeka obraz godny malarzy dawnej szkoły weneckiej. To miasto stworzone do patrzenia. Tymczasem tegoroczne Biennale zachęca przede wszystkim do słuchania: głosów cichych, pomijanych, zagłuszanych przez hałas współczesnego świata.

Wenecka gondola

61. Międzynarodowa Wystawa Sztuki odbywa się pod hasłem: "In Minor Keys" - "W tonacjach molowych". Jej koncepcję przygotowała Koyo Kouoh, pochodząca z Kamerunu wybitna kuratorka i dyrektorka Zeitz Museum of Contemporary Art Africa w Kapsztadzie. Zmarła nagle w maju 2025 roku, pozostawiając zespołowi zadanie dokończenia wystawy zgodnie z jej wizją. Tytuł okazał się niezwykle trafny. Tonacja molowa nie oznacza przecież wyłącznie smutku. Może nieść melan- cholię, zadumę i niepokój, ale także czułość, skupienie oraz nadzieję wypowiadaną ciszej niż zwykle.

Od maja do listopada Wenecja staje się ogromną galerią. Wystawy wypełniają Giardini i dawne hale stoczniowe Arsenału, ale także pałace, kościoły, muzea i galerie rozsiane po całym mieście. Tegoroczna edycja obejmuje sto prezentacji narodowych i trzydzieści jeden wydarzeń towarzyszących. Nie sposób zobaczyć wszystkiego podczas krótkiego pobytu. Trzeba wybierać, a później zaakceptować, że wiele drzwi pozostanie nieotwartych. Z czasem okazuje się jednak, że najważniejsza nie jest liczba obejrzanych prac, lecz te nieliczne obrazy, dźwięki i przestrzenie, które nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Polski pawilon nosi tytuł "Języki z wody". Bogna Burska i Daniel Kotowski stworzyli instalację audiowizualną, w której osoby słyszące i głuche zanurzają się pod wodą i próbują porozumiewać się ruchem oraz gestem. Inspiracją stały się pieśni wielorybów, ale nie chodzi tu o proste naśladowanie świata zwierząt. Twórcy pytają, czy jesteśmy zdolni wyjść poza język, który uznajemy za jedyny obowiązujący, i podjąć próbę spotkania z kimś, kto doświadcza rzeczywistości inaczej.

Pod wodą głos traci swoją uprzywilejowaną pozycję. Zastępują go ciało, spojrzenie i ruch dłoni. Komunikacja przestaje być czymś oczywistym; staje się wysiłkiem i aktem uważności. Ta poetycka praca mówi o osobach głuchych, lecz jej sens jest znacznie szerszy. W świecie, w którym wszyscy mówią jednocześnie, coraz częściej nie potrafimy się usłyszeć. Być może prawdziwe porozumienie zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestajemy zakładać, że inni muszą posługiwać się naszym językiem.

Takich pytań Biennale stawia wiele. Powracają kwestie tożsamości, migracji, pamięci i przynależności. Artyści opowiadają o samotności człowieka żyjącego pomiędzy kulturami, o potrzebie domu i o pamięci miejsca, które zostało opuszczone. Nie proponują łatwych odpowiedzi. Raczej uczą patrzeć na świat oczami kogoś, czyje doświadczenie dotąd pozostawało poza naszym polem widzenia.

Szczególnie interesujący dla kanadyjskiego widza jest pawilon Kanady. Jego autorem jest Abbas Akhavan, artysta urodzony w Teheranie, od lat związany z Montrealem i Berlinem. Instalacja Entre chien et loup - tytuł francuskiego określenia pory między dniem a nocą - zmienia modernistyczny pawilon w przestrzeń przypominającą szklarnię.

W jej centrum znajduje się basen z ogromnymi liliami wodnymi z rodzaju Victoria. Zachwycające rośliny nie są jednak wyłącznie dekoracją. W XIX wieku przewożono egzotyczne okazy z podbitych ziem do europejskich ogrodów botanicznych, gdzie stawały się symbolem potęgi imperium. Akhavan przywołuje londyńską Wielką Wystawę z 1851 roku i jej Kryształowy Pałac, przypominając, że historia zachwytu nad naturą jest również historią zawłaszczania, klasyfikowania i podporządkowywania świata.

Artysta nie wygłasza oskarżycielskiej mowy. Pozwala, aby mówiły rośliny, woda i architektura. Piękno lilii działa niemal hipnotycznie, a jednocześnie skrywa pamięć kolonialnych wypraw i przemocy. W pawilonie Kanady natura nie jest biernym tłem ludzkiej historii. Jest jej świadkiem, ofiarą, a czasem także siłą zdolną odzyskać zajętą przez człowieka przestrzeń.

Podobne skupienie odnajduję w pawilonie Egiptu. Armen Agop, egipsko-ormiański rzeźbiarz pracujący przede wszystkim w czarnym granicie, zatytułował swoją prezentację Silence Pavilion: Between the Tangible and the Intangible. W zaciemnionym wnętrzu kamienne formy nie narzucają się widzowi. Trzeba zbliżyć się do nich, pozwolić oczom przywyknąć do mroku, poczuć ich gładkość i chłód. Pośród nadmiaru obrazów, filmów i dźwięków ta cisza okazuje się jednym z najbardziej radykalnych doświadczeń Biennale. Zmusza do zwolnienia, a może nawet do spotkania z samym sobą.

W czasie Biennale cała Wenecja żyje sztuką, dlatego równie ważne są wystawy organizowane poza jego głównym programem. W Gallerie dell’Accademia Marina Abramović prezentuje Transforming Energy. To wydarzenie historyczne: artystka jest pierwszą żyjącą kobietą, której muzeum poświęciło tak rozległą wystawę indywidualną.

Maski weneckie używane podczas karnawału

Abramović od dziesięcioleci bada granice ciała, wytrzymałości i relacji pomiędzy artystą a publicznością. Tym razem nie pozwala widzowi pozostać wyłącznie obserwatorem. W salach ustawiono kryształy i minerały tworzące obiekty przejściowe: można przyłożyć do nich głowę lub dłonie, położyć się pod blokiem kryształu, zatrzymać i poddać medytacji. Niezależnie od tego, czy wierzymy w energię kamieni, wystawa zmienia nasz sposób obecności. Odbiera telefonowi rolę przewodnika, każe przestać fotografować i przez chwilę po prostu być.

W tym geście kryje się ważny komentarz do współczesności. Żyjemy szybko, obrazy przesuwamy palcem, a naszej uwagi wystarcza często na kilka sekund. Abramović proponuje odwrotność tego doświadczenia: skupienie, cierpliwość i zaangażowanie. Jej sztuka nie chce być tylko oglądana. Ma wydarzyć się pomiędzy dziełem a człowiekiem.

W pawilonie Wielkiej Brytanii Lubaina Himid opowiada o domu, migracji i potrzebie przynależności. Jej barwne, wieloczęściowe obrazy przyciągają kolorem, lecz pod dekoracyjną powierzchnią kryją się historie wykorzenienia, kolonialnej przeszłości i trudnego budowania życia w obcym kulturowo miejscu. Artystka, urodzona na Zanzibarze i wychowana w Wielkiej Brytanii, zna doświadczenie istnienia pomiędzy światami.

Wystawę zamykają pytania skierowane bezpośrednio do publiczności: Gdzie jest twoje miejsce? Czy marzenie jest rzeczywiste? Czy magia jest możliwa? Nie brzmią jak podsumowanie. Zabieramy je ze sobą, wychodząc z pawilonu, i zaczynamy odnosić do własnego życia. Właśnie wtedy sztuka przestaje być cudzą opowieścią.

Najbardziej bolesne obrazy czekają jednak poza strefą metafory. Wystawa poświęcona Gazie pokazuje ruiny domów, ludzi czekających z metalowymi miskami na posiłek, rannych w szpitalach i kobiety tulące dzieci. Wobec takich fotografii estetyczne kategorie tracą znaczenie. Pozostaje świadectwo - i pytanie, czy patrzenie może jeszcze prowadzić do odpowiedzialności.

Biennale nie odwraca się od świata ogarniętego konfliktami, lękiem o przyszłość planety i przemocą wobec ludzi oraz natury. Nie próbuje też przekonywać, że sztuka może zatrzymać wojnę albo naprawić wszystkie krzywdy. Może jednak nie pozwolić nam przywyknąć do zła. Może przywrócić twarz ludziom zamienionym w statystyki i głos tym, których zwykle nie słuchamy.

Po kilku dniach spędzonych wśród setek prac zaczęłam rozumieć, że "tonacje molowe" nie są zaproszeniem do rozpaczy. Są sprzeciwem wobec krzyku, uproszczeń i łatwych pewników. Najciekawsze dzieła tegorocznego Biennale nie próbują zagłuszyć świata. Przeciwnie - wyciszają go na chwilę, abyśmy mogli dostrzec to, co ginie w codziennym hałasie: gest dłoni pod wodą, chłód kamienia, liść egzotycznej rośliny, pamięć utraconego domu, cierpienie drugiego człowieka.

Wenecja pozostaje miastem stworzonym do patrzenia. Biennale przypomina jednak, że samo patrzenie nie wystarcza. Trzeba jeszcze nauczyć się słuchać - także ciszy. I być może właśnie w tej uważności, a nie w wielkich deklaracjach, kryje się dziś najważniejsza siła sztuki.
 

Opracowanie: D.T. 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: office@panoramanews.org
Designed and maintained by Arkona Web Services
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ