| Teatr mój widzę ogromny
35-lecie Salonu Poezji, Muzyki
i Teatru w Toronto
W maju 2026 roku w Toronto odbył
się uroczysty jubileusz 35-lecia Salonu Poezji, Muzyki i Teatru, połączony
z 90. urodzinami jego założycielki, Marii Nowotarskiej. Salon jest jedynym
profesjonalnym teatrem polonijnym działającym nieprzerwanie od tylu lat,
a Maria Nowotarska - jedyną polską aktorką, która założyła teatr na emigracji.
Gdy w 2015 roku pani Maria, w imieniu
zarządu teatru, zaproponowała mi napisanie książki o Salonie Poezji, Muzyki
i Teatru z Toronto, nie przypuszczałam, że podjęcie tego projektu będzie
tak dużym wyzwaniem. "Teatr mój widzę ogromny" - ten fragment wiersza Wyspiańskiego
"I ciągle widzę ich twarze" cytowałam wielokrotnie podczas prawie rocznej
pracy nad książką. Nie tylko teatr Marii Nowotarskiej urastał w moich oczach
do tego z wizji poety, lecz również sama pani Maria, gdyż jej teatr i ona
stanowią jedno.
Książka-album "Teatr bez granic"
została wydana w 2016 roku, w 25. rocznicę powstania Salonu. W tym roku,
w 35. rocznicę jego istnienia, sięgnęłam pamięcią do spędzonych z panią
Marią wielu miesięcy, podczas których starałyśmy się zamknąć na 316 stronach
książki imponującą i wszechstronną działalność teatru.
Po raz pierwszy zetknęłam się z Salonem
Poezji, Muzyki i Teatru w Montrealu, gdy w Sali Orła Białego została wystawiona
sztuka teatralna "Promieniowanie" o Marii Skłodowskiej-Curie. Nie miałam
wtedy okazji porozmawiać z panią Marią. Mogłam jedynie wraz z publicznością
wyrazić gorącymi oklaskami mój zachwyt nad jej grą. Zapamiętałam ją jako
nobliwą damę ze sztuki, a tymczasem, gdy po kilku latach odwiedziłam aktorkę
w Toronto i wręczyłam jej książkę-album mojego autorstwa "W jednej walizce",
poświęconą polskim arystokratom na emigracji w Kanadzie, spotkałam serdeczną
kobietę, z którą od razu wypiłam bruderszaft. Mijały godziny wypełnione
rozmową, przerywaną co rusz telefonami od rozmaitych osób związanych z
teatrem.
Wkrótce po mojej wizycie od zarządu
Salonu otrzymałam propozycję napisania książki, którą przyjęłam z wielkim
entuzjazmem.
Muszę przyznać, że zanim rozpoczęłam
ten projekt, moja wiedza o Salonie była znikoma, lecz instynktownie czułam,
że praca nad książką będzie dla mnie wielką przygodą, podczas której poznam
bliżej nie tylko Marię Nowotarską, ale również szereg wybitnych artystów,
którzy stworzyli coś tak wspaniałego i niezwykłego, jakim jest polski profesjonalny
teatr w Kanadzie.
Proces stopniowego odkrywania działalności
tego "teatru bez granic" rozpoczął się, gdy z laptopem, skanerem i aparatem
fotograficznym przyjechałam na kilka miesięcy do Toronto i ulokowałam się
w przeuroczym mieszkaniu Marii. Aktorka udzieliła mi swojej sypialni, a
sama spała na rozkładanej kanapie w salonie.
Od lewej:
Agata Pilitowska i Maria Nowotarska
Te dwa pomieszczenia to "cała Maria".
W salonie, przy dużym stole o masywnym blacie, znajdowała się wystarczająca
liczba krzeseł, żeby pomieścić sporą liczbę gości, mały stolik przy wygodnej
kanapie, fotografie i obrazy na ścianach, półka z kolekcją platerów - całość
mogłaby posłużyć za scenografię filmu czy sztuki teatralnej. Tak jak salon
służył do odpoczynku, pracy i spotkań, tak sypialnia pełniła również funkcję
archiwum Salonu. Za kotarą zakrywającą jedną ze ścian znajdował się szeroki
regał szczelnie wypełniony pudełkami rozmaitej wielkości. To był bajkowy
sezam, który otwierał się na moje zawołanie, a wtedy Maria, jak wróżka,
wyciągała odpowiednie pudełko kryjące skarby potrzebne do napisania następnego
rozdziału. Z kolei w maleńkiej kuchence ta sama wróżka, ustrojona w fartuszek
- a ma ich kilka - wyczarowywała dla nas obu wspaniałe dania.
Szczególnie miesiące letnie były
bardzo intensywne. Upały panowały nieziemskie, a w mieszkaniu Marii nie
było klimatyzacji. Te "drobne" niedogodności nie stanowiły jednak przeszkody
dla aktorki, która od rana do późnego wieczoru wyszukiwała potrzebne materiały,
wyjaśniała, udzielała mi wywiadów i dzwoniła do różnych osób związanych
z teatrem w celu uzyskania potrzebnych informacji. Nieraz padałam ze zmęczenia,
ale głupio mi było poprosić o chwilę przerwy, kiedy starsza ode mnie o
ponad 20 lat, osiemdziesięcioletnia kobieta, była pełna młodzieńczej werwy.
Często zdarzało się, że kiedy po zamknięciu kolejnego rozdziału oddychałam
z ulgą, myśląc, że mogę przejść do następnego, z sypialni dobiegał mnie
radosny okrzyk: "Zobacz, co znalazłam!".
Było to dodatkowe zdjęcie, artykuł
w gazecie lub broszura, które koniecznie musiały znaleźć się w teoretycznie
ukończonym rozdziale. Jednak nigdy nie zaprotestowałam. Entuzjazm aktorki
udzielał mi się, gdy zapoznawałam się z tymi nowo znalezionymi skarbami
- fantastycznymi zdjęciami czy świetnie napisaną recenzją.
I tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu
komputerowa wersja książki zapełniała się tekstami i ilustracjami, a moja
wiedza na temat Salonu rosła wraz z nimi. Mozolna praca zaczęła po kilku
miesiącach przynosić efekty w postaci kolejnych zapełniających się stron.
Ich tworzenie stało się dla mnie wkraczaniem w magiczny świat teatru. Poznawałam
spektakl po spektaklu, a mój podziw nad ogromem dzieła, jakim jest Salon
Poezji, Muzyki i Teatru, rósł z każdym dniem.
Agata Pilitowska
w spektaklu "Tajemnice Ordonki"
Podczas pracy nad książką wykorzystałam
moje różne umiejętności fotograficzne, dziennikarskie i literackie oraz
znajomość programów graficznych, dzięki którym proces powstawania książki
przebiegał sprawnie i bez opóźnień. Moja praca pisarsko-dziennikarska polegała
na przeprowa- dzaniu wywiadów z Marią, redagowaniu napisanych przez nią
tekstów, wyławianiu najciekawszych fragmentów recenzji pisanych przez znakomite
i uznane pióra, między innymi: Jarosława Abramowa-Neverlyego, Kazimierza
Brauna, Barbary Natkaniec, Małgorzaty Bonikowskiej, Witolda Lilientala,
Henryka Dasko i Krystyny Kozłowskiej, a następnie układaniu ich w taki
sposób, aby stanowiły płynną i spójną opowieść. Zamieściłam również biografie
artystów Salonu, pokazujące jego profesjonalny charakter. Projekt okładki
został powierzony Joannie Dąbrowskiej, utalentowanej autorce wielu pięknych
scenografii Salonu.
Na tylnej okładce można przeczytać
cztery wypowiedzi o teatrze autorstwa Henryka Dasko, Jarosława Abramowa-Neverlyego,
Kazimierza Brauna i Barbary Natkaniec. Doskonale obrazują wielkość dzieła
Marii Nowotarskiej.
"Teatr ten jest swego rodzaju fenomenem.
Został stworzony bez uchwał i nominacji, bez budżetów, rozdzielników, funduszy,
bez lokalu i dyrekcji. Wielu ludzi wkłada w niego moc pracy i zapału, ale
podstawą Salonu, jego narodzin, przetrwania i sukcesu jest entuzjazm Marii
Nowotarskiej. Jest to entuzjazm żywiołowy i zaraźliwy, któremu trudno się
oprzeć. Ten teatr jest elementem naszej kultury. Nie, nie kultury emigracyjnej,
KULTURY POLSKIEJ".
To są słowa Henryka Dasko. Inne wypowiedzi
są równie entuzjastyczne. Warto jednak przypomnieć, jak to się stało, że
polska aktorka stworzyła na emigracji "teatr ogromny", który przez 35 lat
dostarczał Polakom na obczyźnie dawkę polskiej kultury najwyższej jakości.
Maria Nowotarska przez 33 lata była
związana z Teatrem im. J. Słowackiego w Krakowie. Zaczęła tam pracę po
ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, lecz nie była
na scenie debiutantką. Już jako uczennica szkoły podstawowej zagrała w
sztuce "Jajko Kolumba", a następnie w "Ich czworo" Gabrieli Zapolskiej.
Przez 35 lat pracy w krakowskim teatrze
Maria zapisała się w pamięci widzów rolami w takich sztukach jak: "Damy
i huzary", "Fiorenza", "Żałoba przystoi Elektrze", "Rzeźnia", "Wesele Figara",
"Iwanow", "Za kulisami Norwida", "Panna Maliszewska" i "Makbet". Kinomanom
znana jest z filmów "Kariera Nikodema Dyzmy", "Nad Niemnem" i "Kolory kochania".
Jak to się stało, że aktorka z tak
wieloletnim stażem nagle zdecydowała się na emigrację? O to zapytałam Marię
podczas wywiadu, który umieściłam w książce.
"Podczas mojej trzydziestoletniej
pracy aktorskiej nigdy nawet nie przyszło mi na myśl, abym mogła opuścić
moje rodzinne ukochane miasto. Nastał jednak taki moment, w którym doszliśmy
wraz z mężem (Jerzym Pilitowskim) do wniosku, że jesteśmy ogromnie potrzebni
naszej córce Agacie i jej malutkim dzieciom mieszkającym w Kanadzie".
Maria, decydując się na emigrację,
doskonale zdawała sobie sprawę, że jest to równoznaczne z końcem jej kariery
aktorskiej. A jednak już po kilkumiesięcznym pobycie w Toronto zaczęła
poznawać ludzi, dla których kultura polska miała wielkie znaczenie. To
dla tej grupy postanowiła stworzyć Salon Poezji i Muzyki. Wtedy jeszcze
nie wierzyła, że będzie mogła do nazwy dodać słowo "teatr".
I tak 25 października 1991 roku w
Hart House w Toronto odbył się pierwszy występ Salonu Poezji i Muzyki,
poświęcony Juliuszowi Słowackiemu i muzyce romantycznej. W 1991 roku odbyły
się jeszcze dwa wieczory Salonu, poświęcone K.I. Gałczyńskiemu oraz poezji,
muzyce i pieśniom Młodej Polski.
Tymczasem już 1992 rok stał się wielkim
powrotem Marii na scenę. Przebywający na emigracji dramaturg Kazimierz
Braun odwiedził aktorkę i wręczył jej scenariusz swojej sztuki o Helenie
Modrzejewskiej. Powiedział: "Pani Mario, niech pani zrobi z tą sztuką,
co pani zechce, ale niech pani zagra tę rolę, bo to jest rola dla pani".
I tak Maria przez następne
lata aż 40 razy występowała z monodramem "Helena, rzecz o Modrzejewskiej"
w wielu miejscach w Europie, USA i Kanadzie. Możliwe, że największym triumfem
Marii był jej powrót na deski Teatru Słowackiego. Tak napisała o nim Barbara
Natkaniec:
"Były długie, długie brawa na stojąco,
kosze kwiatów, wiązanki, bukiety, wnoszone na scenę, podawane z widowni.
Ja takiej ilości kwiatów na scenie nie widziałam dawno. Wśród tych kwiatów,
które pokryły fotele i meble z salonu Modrzejewskiej stała ona. Modrzejewska
- Nowotarska, Maria - Helena, zapłakana ze wzruszenia, zmęczona i na pewno
szczęśliwa, bo było coś więcej w tym wieczorze niż prezentacja spektaklu.
Było to powtórne powitanie - pożegnanie, przyjście - odejście i było to
takie 5 minut, na jakie każdy aktor czeka. Może trzeba było drogą aż przez
Kanadę dojść do tego wieczoru?".
Kolejne sztuki Brauna o wielkich
Polkach emigrantkach zostały napisane specjalnie nie tylko dla Marii, ale
również dla jej córki, Agaty Pilitowskiej. Agata, absolwentka tej samej
szkoły, którą ukończyła jej matka, wróciła do aktorstwa w teatrze stworzonym
przez Marię.
I tak razem z matką wystąpiła w sztukach
"Promieniowanie", "Opowieści Poli Negri", "American Dream", "Tajemnice
Ordonki" i "Tamara L.", a od 1993 roku grała w każdym występie Salonu,
począwszy od wieczoru poświęconego poezji Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Aktorki wystąpiły razem również w filmie telewizyjnym "Modjeska Canyon"
reżyserii Stefana Szlachtycza.
Salon, nadal noszący nazwę Salonu
Poezji i Muzyki (nazwa Salon Poezji, Muzyki i Teatru powstała w 2003 roku),
z każdym występem "rozrastał się". Już nie były to spektakle kilkuosobowe
- na scenie pojawiało się kilkunastu artystów: aktorzy, muzycy i piosenkarze.
Maria zaraziła swoją pasją
również dzieci, z których niektóre, już jako dorosłe, wybrały drogę artystyczną.
Przez 25 lat, kilka razy w roku, Salon oferował wiernej widowni wieczory
poezji, sztuki teatralne, musicale, kabarety i letnie serenady. Występowali
w nich nie tylko aktorzy z Toronto, lecz również artyści z Polski, między
innymi: Andrzej Grabowski, Jerzy Zelnik, Beata Tyszkiewicz, Krzysztof Kolberger
oraz syn Marii, Piotr Pilitowski.
Organizacja tych imponujących rozmachem
spektakli wymagała wysiłku wielu osób. Przez 15 lat prawą ręką Marii był
jej mąż, Jerzy Pilitowski. Już jako bardzo chory pomagał jej w zorganizowaniu
spektaklu "Zaczarowany, świąteczny Kraków".
Maria Nowotarska. ..............
....Beata Gołembiowska - autorka reportażu
"Stanął skromnie z tyłu sali, szczęśliwy,
że może zobaczyć owoc naszej wspólnej ciężkiej pracy. Widownia przywitała
go burzą oklasków. Agata zakończyła spektakl piękną "Kolędą dla nieobecnych",
opowiadającą o pustym miejscu przy stole wigilijnym. Dwa tygodnie później
Jurek już nie żył" - wspomina Maria.
Na przestrzeni 25 lat Salon Poezji,
Muzyki i Teatru odbył 258 podróży, występując w wielu miejscach na świecie.
To dlatego książka została opatrzona tytułem "Teatr bez granic".
Premiera książki wraz z jubileuszem
25-lecia Salonu była bardzo uroczysta. Od tego czasu minęło 10 lat. Przez
ten okres teatr nie spowolnił tempa, chociaż Marii przybywało lat. Jedyną
zmianą w jej aktywności była rezygnacja z podróży, które przejęła Agata.
Jednak Maria jest nadal w nich obecna w postaci nagranego głosu. Udzieliła
go także słuchowisku radiowemu na podstawie sztuki Kazimierza Brauna "Karolina
Lanckorońska", w którym wzięli udział Agata Pilitowska i Krzysztof Jasiński.
Teatr zaproponował również swojej wiernej widowni spektakl poetycko-muzyczny
"Tadeusz Nalepa - muzyka, pasja, bunt, miłość" oraz wieczór poezji Marii
Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej "Pocałunki". W 2018 roku miała miejsce premiera
filmu dokumentalnego "Aktorka bez granic. Polski Teatr w Toronto" w reżyserii
Marty Węgiel. Obecnie Maria Nowotarska i Agata Pilitowska pracują nad nagraniem
fragmentów innej książki o teatrze, która powstała w tym samym czasie co
"Teatr bez granic". Jest to "Teatr spełnionych nadziei. Kartki z życia
emigracyjnej sceny" Joanny Sokołowskiej-Gwizdki. Salon również przygotowuje
spektakl "Powojenny teatralny Londyn", poświęcony teatrowi Mariana Hemara.
W 35. rocznicę powstania Salonu Maria
Nowotarska i Agata Pilitowska zostały uhonorowane za swoją wybitną działalność
na rzecz kultury polskiej. Maria otrzymała Złoty Medal "Zasłużony Kulturze
Gloria Artis", a Agata - srebrny.
Życzę aktorkom oraz Salonowi następnych
lat oferowania polonijnym społecznościom polskiej kultury - tej najpiękniejszej,
która dzięki torontońskiemu "Teatrowi bez granic" nadal żyje i zachwyca.
Beata Gołembiowska - pisarka,
fotografka, reporterka torontońskiej Gazety - bgbooks.com.pl
|