.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: office@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Boskie Rio - więcej niż raj

Ciepły piasek pod nogami, słony posmak wiatru, morska woda i niebo zlewające się w jeden błękitny pas na horyzoncie, nieustający szum potężnych fal - oto moje pierwsze wrażenia, które chłonę wszystkimi zmysłami po przybyciu do Rio de Janeiro. 

Słychać pokrzykiwania ludzi sprzedających wszystko, co może się przydać na plaży, gdzieś w tle pobrzmiewa bossa nova, a chwilami dochodzą okrzyki grających w piłkę. Jesteśmy na plaży Copacabana w sercu miasta. Szczypię się w rękę, żeby uwierzyć, że to naprawdę się dzieje! 

Przylecieliśmy wczesnym rankiem, pokój hotelowy będzie do naszej dyspozycji dopiero o 14, więc zapoznajemy się z kultową plażą znaną na całym świecie. To serce miasta - choć to określenie wciąż wydaje się niewystarczające... Jesteśmy zdumieni kolorowym tłumem ludzi, którzy bez względu na wiek, płeć, urodę, gabaryty ciała, kolor skóry czy włosów, bez jakichkolwiek kompleksów przechadzają się brzegiem morza lub słynnym deptakiem, ciesząc się urodą tego miejsca. 

Mam wrażenie, że wszyscy są tu piękni - aż trudno oderwać wzrok. Nie bez powodu mówi się, że Rio to miasto zachwycających ludzi, co z pełnym przekonaniem potwierdzam.

Wydaje się też, że są szczęśliwi. Nie potrzebują zbyt wielu rzeczy do życia: parę klapek - najlepiej kultowych "havaianas", bikini, pareo lub plażowe spodenki dla panów i to wystarcza. A może tylko my mamy takie wrażenie... W każdym razie radość życia jest tu wszechobecna. Gdzieś usłyszałam, że mieszkaniec Rio rano pracuje, żeby zarobić na lunch, a po południu na kolację i małe śniadanie nazajutrz. I tak dalej...

Nadmorska promenada Avenida Atlantica ciągnie się wzdłuż plaży Copacabana na długości ponad 4 kilometrów i łączy się z bardziej ekskluzywną, ale też spokojniejszą Ipanemą. Tłumy spacerowiczów przemieszczają się po słynnym deptaku wszystkimi możliwymi środkami lokomocji: piechotą, na wrotkach i rolkach, rowerach o każdej porze dnia i nocy (choć nocą może być niebezpiecznie). W weekendy Avenida jest zamknięta dla ruchu samochodowego, oddawana na wyłączność pieszym użytkownikom. Przepięknej urody deptak ułożony z czarno-białych kostek w kształcie fal został zaprojektowany przez portugalskiego architekta Roberto Burle Marxa. Po obu stronach jest mnóstwo kiosków i restauracji, w których można się zatrzymać i coś zjeść albo wypić pysznego drinka. Najsłynniejszym jest caipirinha: sok z limonki, trochę cukru  i rum brazylijski "cachaça", z dużą ilością lodu oczywiście. Wzdłuż plaży umieszczone są "postos" będące dla nas punktami orientacyjnymi. Jest ich 6, a my jesteśmy przy "posto" 3. Zaczynamy powoli orientować się topograficznie. 

Po naszej lewej stronie widzimy słynną Głowę Cukru. Dwuetapową kolejką wjeżdżamy na nią następnego dnia i podziwiamy z wysokości prawie 400 metrów niesamowity widok na miasto wyglądające jak makieta, błękitną zatokę, złociste plaże, zielone wzgórza wokół i oczywiście na pomnik Chrystusa Zbawiciela. Nazwa Głowa Cukru została nadana przez kolonistów portugalskich przybyłych tu w XVI wieku. Góra przypominała kształtem stożek, w którym formowano cukier. Pomnik Chrystusa Zbawiciela i Głowa Cukru to dwa niezwykłe miejsca widokowe Rio. Z którego panorama jest piękniejsza? Trudno wyrokować, trzeba zobaczyć obydwa. Nie można ich pominąć podczas zwiedzania, bo są to ikoniczne miejsca, jedne z najsłynniejszych na świecie. Sycimy nimi nasze oczy i chłoniemy je całą duszą. 

Być w Rio i nie zobaczyć pomnika Jezusa? Niemożliwe! Jeden z siedmiu nowożytnych cudów świata! Dowiadujemy się od naszej miłej przewodniczki, że projekt posągu został wykonany przez brazylijskiego architekta Heitora da Silva Costa oraz francuskiego rzeźbiarza polskiego pochodzenia Paula Landowskiego (o czym informuje nas z nieukrywaną satysfakcją...). Podobno wcześniejsze prace Landowskiego często były spowite mroczną aurą i wiązały się z ciemną stroną świata. Żeby odkupić swoje winy wobec kościoła Landowski włączył się w tworzenie monumentalnego dzieła - Chrystusa umieszczonego na granitowej górze Corcovado (po hiszpansku Garbus), rozpościerającego ramiona w geście przywitania i obejmującego miasto. Czasem posąg kompletnie znika w chmurach, my jednak mamy szczęście - mgła rozsnuła się dla nas jak na zamówienie. 

Niektórzy z domieszką goryczy mówią, że Chrystus stoi przodem do oceanu, ale odwrócony jest od slumsów (faweli) tak bardzo kontrastujących z zamożnymi dzielnicami. Podobno aż 25 procent wszystkich mieszkańców Rio zamieszkuje slumsy w warunkach, które urągają XXI-wiecznej cywilizacji. Fawele umieszczone są wysoko na wzgórzach otaczających miasto, całkiem odwrotnie niż bogaty Westmount w Montrealu. Ich zwiedzanie nie jest w naszych planach, choć wielu turystów w asyście przewodników taką wycieczkę odbywa. Zwiedzać i podziwiać miejsca nędzy ludzkiej? W jakim celu? Nawet nie szukamy odpowiedzi na to pytanie.   

Ekscentryczną budowlą jest sakralna Katedra Świętego Sebastiana położona w centrum miasta. Stożkowata bryła przypomina swoim kształtem piramidę Majów i jest prawdopodobnie hołdem złożonym pierwszym mieszkańcom tych ziem. Wielkie wrażenie robią na nas cztery przeogromne świetliste witraże i krzyż zwieńczający katedrę. Jej wnętrze może pomieścić 20 tys. ludzi. W cudowny sposób budynek odbija się w szklanych ścianach nowoczesnego wieżowca znajdującego się naprzeciwko.

W pobliżu rozpościera się dzielnica Lapa - siedziba bohemy artystycznej, a tuż obok - Arcos da Lapa - imponujący akwedukt który, w XVIII wieku, doprowadzał wodę do miasta z pobliskich wzgórz. Dziś to rodzaj wiaduktu, którym żółty tramwaj Bonde de Santa Teresa przemierza kultową dzielnicę miasta. To jeden z najstarszych tramwajów na świecie funkcjonujący od 1875 roku. Wczesnym rankiem w towarzystwie uroczej przewodniczki i my wspinamy się na wzgórze Świętej Teresy. Zgrzyt kół i dźwięk dzwonka przenoszą nas w odległe czasy. Zatrzymujemy się w klimatycznych maleńkich kafejkach serwujących mocną brazylijską kawę, pao de queijo  (serowe bułeczki z mąki maniokowej chrupiące z zewnątrz i ciągnące w środku) oraz sorbet acai. Stefanie  twierdzi, że owoc acai w połączeniu z guaraną, którą  Brazylijczycy traktują jak "dar od Boga"  to fontanna zdrowia pełna antyoksydantów, witamin, błonnika i zdrowych kwasów. Wcześniej widzieliśmy tubylców spożywających taki przysmak i zastanawialiśmy się co to może być? 

W miejscu, gdzie Lapa styka się z dzielnicą Święta Teresa znajduje się atrakcja, której nie można pominąć - schody Selaron nazwane tak od nazwiska chilijskiego artysty, który to zwykłe schody (215 stopni) prowadzące do klasztoru przeistoczył w dzieło sztuki. Ponad 2 tysiące ceramicznych płytek tworzy niezwykle kolorową mozaikę, a każdy stopień ma swoją niepowtarzalną historię. Podobno wśród nich jest też płytka przysłana z Polski, ale niestety tłumy turystów uniemożliwiły jej znalezienie. Twórcę tego ikonicznego miejsca znaleziono martwego, o ironio, na schodach w 2013 i do dziś nie wiadomo jaka była przyczyna jego śmierci - samobójstwo czy może morderstwo? 

Stefanie oprowadza nas po Centro barwnie opowiadając o historii miasta. Naszą uwagę zwracają różne perełki architektoniczne. Wśród nich elegancki budynek Teatru Miejskiego inspirowany paryską Operą Garnier. Z przyjemnością także zwiedzamy gmach zbudowany w stylu neoklasycystycznym mieszczący Brazylijską Bibliotekę Narodową. I wreszcie jedna z najpiękniejszych kawiarni świata w stylu Belle Epoque - Confeitaria Colombo. Po obfitym śniadaniu nie jesteśmy w stanie wcisnąć w siebie nawet najmniejszego ciasteczka. A szkoda, bo w tym niezwykłym otoczeniu prezentują się niesamowicie...

Dumą narodową Brazylijczyków jest piłka nożna i słynny, podobno największy na świecie, stadion Maracana. Ale wiąże się on z pewnym wstydliwym, wręcz tragicznym wydarzeniem, kiedy podczas finałów mistrzostw świata w 1950 malutki Urugwaj pokonał potężną Brazylię... Na mnie nie robi to żadnego wrażenia, ale przewodniczka opowiadając o tym wydawała się trochę zażenowana... Niemniej jednak Cariocas - mieszkańcy Rio pokazują swoje wielkie przywiązanie do piłki nożnej i ojczyzny z dumą nosząc na sobie ubrania w kolorach narodowych, nawet na plaży. 

Przechodząc obok pomnika Mahatmy Gandhiego dowiadujemy się o zdumiewającym akcie wandalizmu, który miał miejsce w 2024 roku. Skradziono metalową laskę, która umieszczona była w dłoni Gandhiego i stanowiła istotny element pomnika. Pozostawiono jedynie mały jej fragment... Niestety Rio "cieszy się" złą sławą jeśli chodzi o przestępczość. Przestrzegano nas wielokrotnie przed drobnymi złodziejaszkami, ale na szczęście nic złego nam się nie przydarzyło, a nawet przeciwnie - czuliśmy się tutaj dość bezpiecznie. 

Kiedy przybyliśmy do Rio karnawał 2026 był już zakończony. Za to widzieliśmy jego mały fragment uczestnicząc w pokazie Ginga Tropical. Kolorowy, przepiękny spektakl prezentujący brazylijską kulturę w muzyce i kultowych tańcach był naprawdę czymś niezapomnianym.  

Trudno nie wspomnieć o kuchni brazylijskiej. Rodizio to styl serwowania doskonałych mięs, wolno pieczonych na grillu (churrasco), głównie wołowiny (picanha) a także kiełbasek, kurczaka i 
wieprzowiny. Kelnerzy szczodrze serwowali pyszne mięsne płaty aż do momentu, kiedy pękając w szwach, powiedzieliśmy: STOP. 

Dziewięć dni w Rio de Janeiro to za krótki czas, aby dobrze je poznać. Ale ten intensywny pobyt pozwolił nam odkryć jego niesamowitą urodę i niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju atmosferę. 

Rio de Janeiro się nie zwiedza, to miasto się po prostu przeżywa.

   
Magda Chylewska – polonistka, felietonistka
 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: office@panoramanews.org
Designed and maintained by Arkona Web Services
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ