| Makbet. Nowa twarz starej
tragedii
Z pewnością wszyscy znają sztukę
Williama Szekspira "Makbet", ale pewnie mniej osób kojarzy nazwisko reżysera
teatralnego Roberta Lepage'a. Jest to osobistość kultury kanadyjskiej znana
na całym świecie - aktor, filmowiec, scenarzysta, reżyser ceniony za innowacyjne
podejście do teatru. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w Kanadzie i w Europie.
W Polsce wystawił spektakl "Trylogia smoków" w 2004 roku. A dzisiaj
chciałabym opowiedzieć o jego najnowszej produkcji teatralnej według dramatu
szekspirowskiego wystawionej w Théâtre du Nouveau Monde w Montrealu. Celowo
to przedstawienie nazywam produkcją, bowiem Lepage wraz ze swoją grupą
Ex Machina "pisze" go nowo bazując na dramacie Szekspira. Spektakl
mocno nawiązuje do konwencji filmowej krwawego thrillera. Na samym początku
niczym w gangsterskim filmie na scenie pojawia się łódź z dwoma mężczyznami
na pokładzie, którzy wrzucają do wody skrępowanego łańcuchami człowieka
z workiem na głowie i cementowym ciężarem u stóp. Widzimy jak tonie w otchłaniach
jeziora, słyszymy bulgot wody, pojawiają się pęcherzyki powietrza, ciało
opada na dno. Za chwilę odsuwa się kurtyna, a na niej, niczym w kinie,
ukazuje się napisany wielkimi literami tytuł sztuki. Tak zapowiedziany
jest straszliwy dramat Makbeta, jego ambitnej żony, Dunkana i pozostałych
szekspirowskich bohaterów.
Lepage przenosi realia sztuki z XI
wiecznego zamku w Szkocji do drugorzędnego motelu gdzieś w Quebecu. Zamiast
żądnych władzy dworaków i spiskujących przeciwko królowi rycerzy widzimy
członków motocyklowej grupy przestępczej pokrytych tatuażami, odzianych
w skórzane ubrania, o długich włosach, wyposażonych w broń i łańcuchy.
Poruszają się na motocyklach Harley'a Davidsona, a biesiadują przy piknikowych
stołach grilując hot dogi i popijając piwo. Nasuwa się skojarzenie z grupą
Hells Angels, czy też może z amerykańską organizacją Proud Boys. Co ich
łączy z bohaterami Szekspira? Bez wątpienia żądza władzy, bezwzględność
i krew na rękach.
Nawet jeśli umknęły mi niektóre szczegóły
z oryginalnego "Makbeta", to jednak doskonale zapamiętałam scenę przepowiedni
czarownic. U Lepage'a są one przedstawione jako androgyniczne stwory, może
ćpuny, może widma. Zamiast tańczyć wokół kotla odbywają swoją upiorną ceremonię
naokoło śmietnika. Dziwne ich głosy, jak gdyby z zaświatów wieszczą straszliwe,
nieuchronne wydarzenia pełne okrucieństwa. Bo nic już nie powstrzyma losu.
Krew, której nie można zmyć, nieodwracanie plami ręce Lady Makbet, a główny
bohater zachęcany przez ambitną żonę, popada w straszliwą spiralę zbrodni
zabijając niedawnych towarzyszy. Wiedźmy przepowiadają, że "nikt Makbeta
sił nie skruszy/ póki las birnamski się nie poruszy". Jak wiemy las się
poruszył, przyszedł pod sam zamek i przyniósł śmierć bezwzględnemu władcy.
W inscenizacji Lepagea ów las to krzaki konopii, zaś rycerze poruszają
się na motorach.
Wyjątkowo dobrą kreację stworzyła
Violette Chauveau jako Lady Makbet. W jej interpretacji widzimy kobietę
twardą, bardzo pewną siebie, okrutną, wyrachowaną, która popycha męża do
strasznych zbrodni. Ale w końcu i ona przeżywa chwile słabości nie mogąc
znieść krwi na swoich rękach. Próbuje ją zmyć, ale na próżno. Popada w
szaleństwo. Wreszcie jawi nam się jako istota krucha, wrażliwa, delikatna,
pełna wątpliwości, która w ostatecznym rozrachunku odbiera sobie życie.
Mniej wiarygodny okazał się Alexandre Goyette. Jego Makbet jest bardziej
"kanciasty". Aktorowi nie udało się ukazać złożonej psychiki krwawego władcy.
Należy tu podkreślić, że aktorzy
musieli zmierzyć się z trudnym wyzwaniem językowym. Bowiem reżyser posłużył
się tłumaczeniem Michela Garneau, które to czerpie z języka starofrancuskiego,
takiego jakim posługiwali się osadnicy przybywający z Nowej Francji w XVI
i XVII wieku. Wtedy właśnie Szekspir pisał swoje utwory. Język szorstki,
surowy, twardo brzmiący. Nawet dla rodowitych Quebecois trudny do zrozumienia.
We foyer słyszałam komentarze w stylu: Spektakl świetny, ale język dziwny...
Sceniczna interpretacja Lepage'a
mimo, że długa (prawie trzy godziny) nie nuży, ani nie nudzi. Przede wszystkim
dzięki szekspirowskiej mistrzowskiej narracji, która jak w filmowym thrillerze
dynamicznie rozwija wątki, tworzy zwroty akcji i zaskakuje. Przedstawienie
trzyma widza w ciągłym napięciu. Ten efekt reżyser osiągnął również dzięki
wspaniałej scenografii zapierającej dech w piersiach. Imponujące moduły
przedstawiające motel z licznymi korytarzami, piętrami, pokojami przesuwane
przez ekipę techniczną pozwalają na ukazywanie akcji z różnych perspektyw.
Prawdziwe motocykle (jednakże nie spalinowe!) efektownie spotęgowane przez
warkot silników oraz olbrzymie lustra - te elementy scenografii sprawiają,
że spektakl świetnie łączy sztukę filmową i teatralną w jedno wspaniałe
dzieło.
"Makbet" Roberta Lepage'a to opowieść
o człowieku, który stawia własną moralność ponad prawo. To reinterpretacja
mistrzowskiego klasyku o krwiożerczej żądzy władzy i wszechogarnia- jącej
paranoi przeniesiona we współczesne czasy. Makbet kierowany gorączkową
ambicją depcze kodeksy, traktaty i prawo. Szekspir mówi nam, że "ryba psuje
się od głowy" i w ostateczności próżność, pycha i narcyzm prowadzą do zguby.
W dzisiejszym świecie, kiedy to królowie świata-miliarderzy-despoci święcą
triumfy bezkarnie niszcząc demokrację i polityczny ład, to przesłanie brzmi
optymistycznie. Może doczekamy się lepszych czasów, a dyktatorzy naruszający
światowy porządek w imię własnych, niecnych interesów poniosą odpowiednią
karę...
Premiera miała miejsce 20 stycznia
2026 roku w Théâtre du Nouveau Monde. Spektakl będzie grany jeszcze w Ottawie
i Quebec City.
Magda Chylewska - polonistka,
felietonistka
|