.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: office@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Makbet. Nowa twarz starej tragedii

Z pewnością wszyscy znają sztukę Williama Szekspira "Makbet", ale pewnie mniej osób kojarzy nazwisko reżysera teatralnego Roberta Lepage'a. Jest to osobistość kultury kanadyjskiej znana na całym świecie - aktor, filmowiec, scenarzysta, reżyser ceniony za innowacyjne podejście do teatru. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w Kanadzie i w Europie. W Polsce wystawił spektakl "Trylogia smoków" w  2004 roku. A dzisiaj chciałabym opowiedzieć o jego najnowszej produkcji teatralnej według dramatu szekspirowskiego wystawionej w Théâtre du Nouveau Monde w Montrealu. Celowo to przedstawienie nazywam produkcją, bowiem Lepage wraz ze swoją grupą Ex Machina "pisze" go nowo  bazując na dramacie Szekspira. Spektakl mocno nawiązuje do konwencji filmowej krwawego thrillera. Na samym początku niczym w gangsterskim filmie na scenie pojawia się łódź z dwoma mężczyznami na pokładzie, którzy wrzucają do wody skrępowanego łańcuchami człowieka z workiem na głowie i cementowym ciężarem u stóp. Widzimy jak tonie w otchłaniach jeziora, słyszymy bulgot wody, pojawiają się pęcherzyki powietrza, ciało opada na dno. Za chwilę odsuwa się kurtyna, a na niej, niczym w kinie, ukazuje się napisany wielkimi literami tytuł sztuki. Tak zapowiedziany jest straszliwy dramat Makbeta, jego ambitnej żony, Dunkana i pozostałych szekspirowskich bohaterów. 

Lepage przenosi realia sztuki z XI wiecznego zamku w Szkocji do drugorzędnego motelu gdzieś w Quebecu. Zamiast żądnych władzy dworaków i spiskujących przeciwko królowi rycerzy widzimy członków motocyklowej grupy przestępczej pokrytych tatuażami, odzianych w skórzane ubrania, o długich włosach, wyposażonych w broń i łańcuchy. Poruszają się na motocyklach Harley'a Davidsona, a biesiadują przy piknikowych stołach grilując hot dogi i popijając piwo. Nasuwa się skojarzenie z grupą Hells Angels, czy też może z amerykańską organizacją Proud Boys. Co ich łączy z bohaterami Szekspira? Bez wątpienia żądza władzy, bezwzględność i krew na rękach. 

Nawet jeśli umknęły mi niektóre szczegóły z oryginalnego "Makbeta", to jednak doskonale zapamiętałam scenę przepowiedni czarownic. U Lepage'a są one przedstawione jako androgyniczne stwory, może ćpuny, może widma. Zamiast tańczyć wokół kotla odbywają swoją upiorną ceremonię naokoło śmietnika. Dziwne ich głosy, jak gdyby z zaświatów wieszczą straszliwe, nieuchronne wydarzenia pełne okrucieństwa. Bo nic już nie powstrzyma losu. Krew, której nie można zmyć, nieodwracanie plami ręce Lady Makbet, a główny bohater zachęcany przez ambitną żonę, popada w straszliwą spiralę zbrodni zabijając niedawnych towarzyszy. Wiedźmy przepowiadają, że "nikt Makbeta sił nie skruszy/ póki las birnamski się nie poruszy". Jak wiemy las się poruszył, przyszedł pod sam zamek i przyniósł śmierć bezwzględnemu władcy. W inscenizacji Lepage’a ów las to krzaki konopii, zaś rycerze poruszają się na motorach. 

Wyjątkowo dobrą kreację stworzyła Violette Chauveau jako Lady Makbet. W jej interpretacji widzimy kobietę twardą, bardzo pewną siebie, okrutną, wyrachowaną, która popycha męża do strasznych zbrodni. Ale w końcu i ona przeżywa chwile słabości nie mogąc znieść krwi na swoich rękach. Próbuje ją zmyć, ale na próżno. Popada w szaleństwo. Wreszcie jawi nam się jako istota krucha, wrażliwa, delikatna, pełna wątpliwości, która w ostatecznym rozrachunku odbiera sobie życie. Mniej wiarygodny okazał się Alexandre Goyette. Jego Makbet jest bardziej "kanciasty". Aktorowi nie udało się ukazać złożonej psychiki krwawego władcy. 

Należy tu podkreślić, że aktorzy musieli zmierzyć się z trudnym wyzwaniem językowym. Bowiem reżyser posłużył się tłumaczeniem Michela Garneau, które to czerpie z języka starofrancuskiego, takiego jakim posługiwali się osadnicy przybywający z Nowej Francji w XVI i XVII wieku. Wtedy właśnie Szekspir pisał swoje utwory. Język szorstki, surowy, twardo brzmiący. Nawet dla rodowitych Quebecois trudny do zrozumienia. We foyer słyszałam komentarze w stylu: Spektakl świetny, ale język dziwny...

Sceniczna interpretacja Lepage'a mimo, że długa (prawie trzy godziny) nie nuży, ani nie nudzi. Przede wszystkim dzięki szekspirowskiej mistrzowskiej narracji, która jak w filmowym thrillerze dynamicznie rozwija wątki, tworzy zwroty akcji i zaskakuje. Przedstawienie trzyma widza w ciągłym napięciu. Ten efekt reżyser osiągnął również dzięki wspaniałej scenografii zapierającej dech w piersiach. Imponujące moduły przedstawiające motel z licznymi korytarzami, piętrami, pokojami przesuwane przez ekipę techniczną pozwalają na ukazywanie akcji z różnych perspektyw. Prawdziwe motocykle (jednakże nie spalinowe!) efektownie spotęgowane przez warkot silników oraz olbrzymie lustra - te elementy scenografii sprawiają, że spektakl świetnie łączy sztukę filmową i teatralną w jedno wspaniałe dzieło.  

"Makbet" Roberta Lepage'a to opowieść o człowieku, który stawia własną moralność ponad prawo. To reinterpretacja mistrzowskiego klasyku o krwiożerczej żądzy władzy i wszechogarnia- jącej paranoi przeniesiona we współczesne czasy. Makbet kierowany gorączkową ambicją depcze kodeksy, traktaty i prawo. Szekspir mówi nam, że "ryba psuje się od głowy" i w ostateczności próżność, pycha i narcyzm prowadzą do zguby. W dzisiejszym świecie, kiedy to królowie świata-miliarderzy-despoci święcą triumfy bezkarnie niszcząc demokrację i polityczny ład, to przesłanie brzmi optymistycznie. Może doczekamy się lepszych czasów, a dyktatorzy naruszający światowy porządek w imię własnych, niecnych interesów poniosą odpowiednią karę... 

Premiera miała miejsce 20 stycznia 2026 roku w Théâtre du Nouveau Monde. Spektakl będzie grany jeszcze w Ottawie i Quebec City. 
 

Magda Chylewska - polonistka, felietonistka 
 
 

 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: office@panoramanews.org
Designed and maintained by Arkona Web Services
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ