| Niepodległość wyrosła
z polskiej ziemi
11 listopada - pamięć
o pokoleniach, które odzyskały wolność. Od kosynierów i powstańców, przez
parafie i szkoły, do odbudowy Rzeczypospolitej.
Wolność, która zaczynała się od
człowieka
11 listopada 1918 r. niepodległość
nie została Polakom podarowana. Jej odzyskanie poprzedziły pokolenia walk,
politycznych sporów, przemian społecznych i cierpliwej pracy nad ocaleniem
języka oraz kultury. W zbiorowej pamięci powracają nazwiska Józefa Piłsudskiego,
Romana Dmowskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa, Wojciecha
Korfantego i Ignacego Daszyńskiego. Każdy z nich innymi środkami służył
polskiej sprawie. Zanim jednak mogli działać na rzecz odradzającego się
państwa, miliony ludzi musiały nauczyć się myśleć o Polsce nie jako o utraconym
wspomnieniu, lecz jako o wspólnym zobowiązaniu.
W tej historii szczególne miejsce
zajmują chłopi, stanowiący przez znaczną część XIX wieku większość mieszkańców
ziem polskich. Nie byli pierwszymi ani jedynymi uczestnikami walk o wolność.
W czasach I Rzeczypospolitej prawa polityczne skupiały się przede wszystkim
w rękach szlachty, a stosunek chłopów do narodowych powstań bywał rozmaity.
Jednak droga świadomego obywatelstwa stała się jednym z zasadniczych warunków
odbudowy państwa. Przebyto ją zarówno na polach bitew, jak i w szkołach,
parafiach, czytelniach, kółkach rolniczych oraz organizacjach politycznych.
Równie ważna była religia. W okresie
rozbiorów wspólnoty wyznaniowe, a zwłaszcza Kościół katolicki na wielu
obszarach, pomagały przechowywać narodową pamięć. Duchowni byli kapelanami
powstańców, organizatorami oświaty, spółdzielczości i opieki społecznej.
Ich postawy nie były jednolite; część przestrzegała przed walką zbrojną,
inni angażowali się bezpośrednio w konspirację.
Od Konstytucji 3 maja do Racławic:
kosynierzy wchodzą do historii
Sejm Wielki, obradujący w latach
1788-1792, próbował ratować słabnącą Rzeczpospolitą. Konstytucja 3 maja
1791 r. objęła chłopów opieką, choć nie znosiła pańszczyzny. Wojna w obronie
Konstytucji w 1792 r., a następnie drugi rozbiór Polski w 1793 r. pokazały,
jak ograniczone były możliwości państwa zagrożonego militarnie przez sąsiadów.
24 marca 1794 r. Tadeusz Kościuszko złożył na krakowskim rynku przysięgę
jako Naczelnik powstania, które miało odwrócić losy Rzeczypospolitej.
4 kwietnia 1794 r. pod Racławicami
około czterotysięczne siły Kościuszki, wspierane przez mniej więcej 1900
kosynierów, zetknęły się z rosyjskim korpusem gen. Aleksandra Tormasowa.
W krytycznej chwili Naczelnik skierował do ataku na rosyjskie działa około
320 kosynierów, wspieranych przez regularną piechotę. Zdobycie baterii
stało się decydującym momentem bitwy. Wyróżnili się Wojciech Bartosz z
Rzędowic, znany jako Bartosz Głowacki, a także Stanisław Świstacki i Jędrzej
Łakomski. Nie była to romantyczna scena z obrazu, ale krwawa walka chłopów
wyposażonych w osadzone na sztorc kosy z żołnierzami regularnej armii rosyjskiej.
Sukces racławicki nie przesądził
wyniku całej insurekcji. Miał natomiast doniosłą wymowę społeczną: uznano
publicznie odwagę ludzi, którym dawna hierarchia społeczna odmawiała współdecydowania
o państwie. 7 maja w obozie pod Połańcem Kościuszko ogłosił uniwersał ograniczający
powinności pańszczyźniane i zapewniający chłopom osobistą wolność oraz
ochronę prawną. Realizacja reformy napotykała opór i wojenne przeszkody.
Samo uznanie, że włościanin powinien stać się uczestnikiem narodowej sprawy,
miało jednak znaczenie wykraczające poza rok 1794.
5 czerwca pod Szczekocinami powstańcy
starli się z połączonymi wojskami rosyjsko-pruskimi. Kosynierzy 1. Regimentu
Grenadierów Krakowskich osłaniali odwrót i nacierali na pruską artylerię,
ponosząc ciężkie straty. Śmiertelnie ranny został Bartosz Głowacki. Ten
sam regiment brał udział w sierpniowej obronie Warszawy, między innymi
w walkach pod Szczęśliwcami oraz na Woli, a 10 października walczył pod
Maciejowicami, gdzie Kościuszko poniósł klęskę i dostał się do niewoli.
Chorągiew regimentu z napisem "Żywią y bronią", wręczona 16 sierpnia, utrwaliła
myśl, że ludność wiejska może zarówno utrzymywać kraj swoją pracą, jak
i stawać w jego zbrojnej obronie.
24 października 1795 r. dokonano
trzeciego rozbioru. Polska zniknęła z mapy politycznej Europy, ale Racławice
i Połaniec weszły do narodowej pamięci. Po latach przywoływały je obrazy,
sztandary, ludowe organizacje i działalność oświatowa. Muzeum Historii
Polskiego Ruchu Ludowego słusznie wskazuje, że między legendą kosynierów
a powstaniem nowoczesnego ruchu ludowego istniała wyraźna ciągłość symboliczna.
Napoleońskie nadzieje i powstanie
listopadowe
Po upadku Rzeczypospolitej Polacy
szukali możliwości walki w szeregach Legionów Polskich tworzonych od 1797
r. we Włoszech przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Z tym doświadczeniem
związana jest pieśń Józefa Wybickiego, przyszły hymn państwowy. Powstanie
Księstwa Warszawskiego w 1807 r. przywróciło nadziei na państwowość, którego
konstytucja znosiła poddaństwo osobiste chłopów, chociaż nie rozwiązała
zasadniczej kwestii ich dostępu do ziemi. Żołnierze pochodzący z różnych
warstw społecznych walczyli w kampaniach napoleońskich, a w 1809 r. m.in.
pod Raszynem przeciw wojskom austriackim. Walczyli też na Haiti włączając
się w postwanie niewolników i broniąc ich dzielnie.
29 listopada 1830 r. wybuchło powstanie
listopadowe. W kolejnych miesiącach powstańcze wojska stoczyły ciężkie
bitwy pod Stoczkiem 14 lutego 1831 r., Wawrem 19-20 lutego, Olszynką Grochowską
25 lutego, Dębem Wielkim 31 marca i Iganiami 10 kwietnia. Porażka pod Ostrołęką
26 maja oraz upadek Warszawy we wrześniu przesądziły o klęsce. Do szeregów
powstańczych trafiali również mieszkańcy wsi, lecz kierownictwo powstania
nie przeprowadziło powszechnego uwłaszczenia. Dla wielu chłopów walka o
odległe polityczne hasła pozostawała mniej oczywista niż walka o rodzinne
gospodarstwo, powinności i bezpieczeństwo najbliższych.
Wielka Emigracja, która nastąpiła
po 1831 r., rozwijała zarówno programy powstańcze, jak i koncepcje łączące
narodową wolność z emancypacją chłopów. Towarzystwo Demokratyczne Polskie
dostrzegało, że powstanie bez udziału najliczniejszej grupy społecznej
nie miało szans na trwały sukces. W kraju znaczenie tego problemu stawało
się coraz bardziej widoczne. Nie wystarczyło bowiem ogłosić hasła niepodległości;
należało przekonać ludzi do udziału w budowaniu państwa, w którym mieli
mieć własne miejsce.
Rok 1846: chłopi przeciw zaborcy,
chłopi przeciw powstańcom
Szczególnie dramatycznie ujawniły
się społeczne sprzeczności w lutym 1846 r. Organizatorzy planowanego powstania
w trzech zaborach zamierzali połączyć walkę o Polskę z radykalnymi reformami.
W Galicji wybuchła jednak rabacja, podczas której uzbrojone grupy chłopskie
wystąpiły przeciw dworom i ich mieszkańcom. Istotną rolę w tych wydarzeniach
odegrały władze austriackie, które wykorzystując wieloletnie konflikty
społeczne, ciężary pańszczyźniane oraz nieufność chłopów wobec ziemiaństwa,
podsycały przekonanie, że przygotowywane powstanie stanowi zagrożenie dla
mieszkańców wsi. W ten sposób część chłopstwa została wykorzystana do krwawego
rozprawienia się z polską szlachtą i udaremnienia planowanego zrywu niepodległościowego.
Jednym z najbardziej znanych przywódców rabacji był Jakub Szela, gospodarz
ze Smarzowej, od lat pozostający w ostrym konflikcie z rodziną Boguszów,
właścicielami okolicznych dóbr. Wieloletnie spory o powinności pańszczyźniane,
doznane upokorzenia i osobiste urazy znalazły wówczas tragiczny finał w
przemocy wymierzonej przeciwko ziemianom. Gdy jednak wystąpienia chłopskie
przybrały rozmiary zagrażające również porządkowi monarchii, administracja
austriacka przystąpiła do ich tłumienia, nakazując chłopom powrót do odrabiania
pańszczyzny. Samego Szelę odsunięto od działalności, objęto nadzorem, a
w 1848 r. przesiedlono na odległą Bukowinę, gdzie otrzymał gospodarstwo
w Sołce. Człowiek, którego działalność wcześniej służyła interesom zaborcy,
został tym samym usunięty z galicyjskiego życia publicznego. Tych wydarzeń
nie można ani przemilczeć, ani przedstawić jako patriotycznego zrywu. Były
tragicznym dowodem, że polskie społeczeństwo nie tworzyło jeszcze jednolitej
wspólnoty politycznej, a głębokie podziały stanowe i społeczne mogły zostać
wykorzystane przez obce mocarstwo przeciwko dążeniom niepodległościowym
Polaków.
W tym samym czasie należący do warstwy
chłopskiej na Podhalu mieszkańcy Chochołowa, Cichego, Dzianisza i Witowa
podjęli walkę przeciw Austrii. Wśród organizatorów znaleźli się ks. Leopold
Kmietowicz, ks. Michał Głowacki zwany "Światopełkiem" oraz nauczyciel i
organista Jan Kanty Andrusikiewicz. Wieczorem 21 lutego 1846 r. powstańcy
rozbroili austriacką straż graniczną w Chochołowie, a następnie zajęli
komorę celną w Suchej Górze. Następnego dnia zgromadzono około pięciuset
ochotników. W nocy zostali zaatakowani przez siły wierne Austrii, którym
towarzyszyli zwiedzeni przez administrację mieszkańcy sąsiednich wsi. Ranni
zostali Kmietowicz i Andrusikiewicz. Przywódców aresztowano, a duchownemu
zasądzono śmierć, później zamienioną na więzienie.
Ten krótki zryw, nazywany powstaniem
chochołowskim albo "poruseństwem", miał szczególne znaczenie dla opowieści
o polskiej wsi: chłopi wystąpili samodzielnie i z bronią przeciw państwu
zaborczemu, współpracując z duchownymi i nauczycielem. Zestawienie Chochołowa
z rabacją galicyjską przestrzega jednak przed uproszczeniem, że całe chłopstwo
zawsze stało po jednej stronie narodowej sprawy. Wybory zależały od lokalnych
doświadczeń, sytuacji ekonomicznej i politycznej świadomości.
Dwa lata później, w 1848 r., fala
rewolucyjnych wystąpień, która przeszła przez Europę i przeszła do historii
jako Wiosna Ludów, rozbudziła w Polakach kolejne nadzieje na odzyskanie
niepodległości. W Wielkim Księstwie Poznańskim, pozostającym pod panowaniem
pruskim, 20 marca powstał Komitet Narodowy Polski, skupiający przedstawicieli
różnych środowisk społecznych, w tym duchowieństwa. W jego pracach uczestniczyli
m.in. ks. Aleksy Prusinowski i ks. Jan Janiszewski, dla których obrona
narodowej tożsamości pozostawała związana z troską o język, kulturę i prawa
polskiej ludności. Do organizowanych oddziałów powstańczych zgłaszali się
mieszkańcy miast i wsi, w tym liczni chłopi uzbrojeni w kosy. Polacy domagali
się swobód narodowych i przywrócenia prawa do samodzielnego decydowania
o własnym losie. Początkowe obietnice władz pruskich dotyczące reorganizacji
narodowej Poznańskiego szybko ustąpiły działaniom zmierzającym do rozbrojenia
polskich oddziałów.
29 kwietnia wojska pruskie rozbiły
obóz powstańczy pod Książem, jednak już następnego dnia, 30 kwietnia, oddziały
dowodzone przez Ludwika Mierosławskiego odniosły zwycięstwo pod Miłosławiem.
Kolejnym sukcesem była bitwa pod Sokołowem 2 maja, w której szczególnym
męstwem odznaczyli się chłopi-kosynierzy, stawiający czoła znacznie lepiej
uzbrojonym żołnierzom pruskim. Mimo odniesionych zwycięstw przewaga militarna
przeciwnika, trudności organizacyjne i narastające podziały wśród dowódców
doprowadziły do upadku powstania. 9 maja podpisano kapitulację głównych
sił powstańczych.
Klęska nie oznaczała jednak końca
polskich dążeń niepodległościowych. Zaborcy nie poprzestawali bowiem na
podziale ziem Rzeczypospolitej, dokonanym pod koniec XVIII wieku. Ich zamiarem
było również trwałe rozbicie wspólnoty narodowej, pogłębienie istniejących
podziałów społecznych i wychowanie kolejnych pokoleń w lojalności wobec
obcych monarchów. Szczególne nadzieje wiązali z ludnością chłopską, którą
starali się oddzielić od pozostałych warstw społeczeństwa, wykorzystując
różnice majątkowe, społeczne i wielowiekowe konflikty. Jedną z najważniejszych
instytucji przeciwstawiających się tym dążeniom pozostawał Kościół katolicki,
który w okresie niewoli narodowej był nie tylko wspólnotą religijną, lecz
również strażnikiem polskiego języka, tradycji i pamięci historycznej.
To właśnie w parafialnych świątyniach spotykali się przedstawiciele ziemiaństwa,
mieszkańcy miast i chłopi, którzy niezależnie od swojego pochodzenia klękali
przed tym samym ołtarzem, słuchali Ewangelii i oddawali cześć Najświętszej
Maryi Pannie, czczonej jako Królowa Korony Polskiej. Szczególnego znaczenia
nabierało wezwanie "Królowo Korony Polskiej, módl się za nami", nawiązujące
do ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza z 1 kwietnia 1656 r. i przypominające
o duchowej jedności narodu. Jego narodowa wymowa budziła sprzeciw władz
zaborczych. Już w 1776 r. pod naciskiem administracji austriackiej dążono
do zastąpienia tego wezwania tytułem "Królowa Galicji i Lodomerii". Dopiero
w 1908 r., za pontyfikatu Piusa X, Stolica Apostolska zezwoliła na jego
oficjalne używanie w Litanii loretańskiej na określonych ziemiach polskich.
Wspólna modlitwa, pielgrzymki, kazania
głoszone w języku ojczystym i uroczystości religijne pozwalały zachować
więź między mieszkańcami ziem rozdzielonych granicami zaborów. Kościół
nie znosił istniejących różnic społecznych, ale przypominał, że ponad nimi
trwa wspólnota wiary, historii i narodowego dziedzictwa.
W Wielkopolsce coraz większego znaczenia
nabierało jednocześnie przekonanie, że naród pozbawiony własnego państwa
musi budować swoją siłę również poprzez edukację, rozwój gospodarczy, tworzenie
polskich instytucji i obronę własności ziemskiej. Szczególną rolę w tej
działalności odegrało duchowieństwo katolickie, dla którego troska o zachowanie
wiary, języka ojczystego i narodowej tożsamości niejednokrotnie łączyła
się z odpowiedzialnością za materialny byt społeczeństwa. Jedną z ważnych
postaci był ks. Augustyn Szamarzewski, który w 1862 r. założył w Środzie
Wielkopolskiej Towarzystwo Rzemieślnicze, a w 1866 r. zorganizował Kasę
Oszczędności i Pożyczek. W późniejszych latach stał się jednym z głównych
organizatorów polskiej spółdzielczości, umożliwiającej rolnikom, rzemieślnikom
i drobnym przedsiębiorcom uniezależnianie się od obcego kapitału. Jego
dzieło kontynuował ks. Piotr Wawrzyniak, patron Związku Spółek Zarobkowych
i Gospodarczych, który rozbudował sieć polskich instytucji kredytowych
i gospodarczych. Dzięki działalności takich kapłanów, a także świeckich
społeczników, walka o polskość toczyła się nie tylko na polach bitew, lecz
również w szkołach, gospodarstwach, warsztatach rzemieślniczych i bankach
ludowych. O tym, jak ściśle obrona wiary wiązała się z zachowaniem ojczystego
języka, świadczyły wydarzenia we Wrześni w 1901 r., kiedy polskie dzieci
sprzeciwiły się narzuconemu przez władze pruskie nauczaniu religii w języku
niemieckim. Za odmowę przyjęcia niemieckich katechizmów i odpowiadania
po niemiecku spotkały je dotkliwe kary, w tym chłosta. W obronie uczniów
stanął również miejscowy wikariusz, ks. Jan Laskowski, który prowadził
tajne lekcje religii w języku polskim, za co został zmuszony przez władze
do opuszczenia Wrześni. Wydarzenia te pokazywały, że obrona języka ojczystego,
wiary i narodowej godności stawała się wspólną sprawą duchowieństwa, rodziców
i dzieci. Praca organiczna, rozwijana już przed 1848 r., stała się jednym
z najważniejszych sposobów przeciwstawiania się germanizacji, a mieszkańcy
wielkopolskich wsi coraz wyraźniej uczestniczyli w budowaniu ekonomicznych
i społecznych podstaw przyszłej niepodległości.
Księża wśród ludu: od spisku Ściegiennego
do ostatniego oddziału Brzóski
Obok przywódców wojskowych działały
postacie, dla których religijne powołanie łączyło się z troską o warunki
życia ludzi najuboższych. Ks. Piotr Ściegienny, pochodzący z rodziny chłopskiej,
pracował wśród mieszkańców Kielecczyzny i Lubelszczyzny. W latach czterdziestych
XIX wieku rozwijał konspirację przygotowującą wystąpienie przeciw zaborcy
i porządkowi społecznemu opartemu na ucisku chłopów. Aresztowany w 1844
r., został skazany na śmierć, następnie karę zamieniono na wieloletnie
zesłanie. Jego los łączy dwa nierozdzielne pytania epoki: jak odzyskać
Polskę i jak uczynić jej mieszkańców ludźmi rzeczywiście wolnymi.
22 stycznia 1863 r., po rosyjskiej
"brance" wymierzonej w środowiska patriotyczne, rozpoczęło się powstanie
styczniowe. Tymczasowy Rząd Narodowy ogłosił uwłaszczenie chłopów i równość
obywateli bez względu na wyznanie i pochodzenie. Powstanie miało charakter
partyzancki: starcia pod Węgrowem 3 lutego, Siemiatyczami 6-7 lutego, Małogoszczem
24 lutego, Grochowiskami 18 marca i Żyrzynem 8 sierpnia 1863 r. unaoczniały
ogromną determinację, ale też nierówność sił między powstańcami a regularną
armią rosyjską. Szacuje się, że stoczono około 1200 bitew i potyczek, a
przez szeregi przeszły dziesiątki tysięcy ludzi. Uczestnicy reprezentowali
różne stany, lecz stosunek wsi nadal nie był jednolity: część chłopów tworzyła
oddziały kosynierów, inni dostarczali żywność i schronienie, jeszcze inni
nie poparli powstania.
Jedną z najważniejszych postaci duchowieństwa
powstańczego był ks. Stanisław Brzóska, kapłan pracujący w Łukowie. W nocy
22 na 23 stycznia 1863 r. uczestniczył w uderzeniu na rosyjski garnizon
miasta, później walczył m.in. pod Siemiatyczami, Woskrzenicami i Gręzówką.
W marcu pod Staninem odniósł rany. Jako kapelan i dowódca organizował oddziały,
w których znajdowali się liczni mieszkańcy wsi; na Podlasiu kontynuował
opór także wtedy, gdy w innych regionach powstanie wygasało. Aresztowany
w kwietniu 1865 r., 23 maja został publicznie powieszony w Sokołowie Podlaskim.
Jego śmierć wyznacza symboliczny kres zbrojnego oporu powstańczego na tym
terenie.
Udział księży w powstaniu styczniowym
obejmował nie tylko walkę z bronią w ręku. Duchowni odprawiali nabożeństwa
za Ojczyznę, przyjmowali przysięgi, spowiadali powstańców, pielęgnowali
rannych, organizowali pomoc rodzinom i przechowywali wiadomości. Nie wszyscy
aprobowali militarną drogę działania, a rosyjskie represje dotykały także
duchownych niezwiązanych ze zbrojnymi oddziałami. Zamykano klasztory i
ograniczano instytucje kościelne. Dla wielu wiernych właśnie parafia pozostawała
najbardziej trwałym miejscem narodowej i lokalnej wspólnoty.
Codzienna obrona polskości: szkoła,
parafia, bank ludowy
Po klęsce 1863 r. coraz większego
znaczenia nabierała praca organiczna. W zaborze pruskim walka toczyła się
o utrzymanie polskiej własności, szkolnictwa i języka w warunkach nasilającej
się germanizacji. W 1872 r. utworzono Związek Spółek Zarobkowych i Gospodarczych,
który rozwijał polską spółdzielczość. Wielką rolę odegrał ks. Augustyn
Szamarzewski, a po nim ks. Piotr Wawrzyniak, patron związku od 1891 r.
Organizowane banki ludowe i spółki pomagały polskim rolnikom, rzemieślnikom
i kupcom uniezależniać się od obcego kapitału. Przywiązanie do Ojczyzny
wyrażało się tu w pracy, oszczędności, organizacji kredytu i obronie gospodarstwa
przed utratą.
Na Śląsku działalność społeczną
i oświatową prowadzili duchowni, między innymi ks. Józef Londzin, związany
z Cieszynem, prasą katolicką i polskim życiem publicznym. W Wielkopolsce
ks. Stanisław Adamski łączył pracę społeczną i spółdzielczą z późniejszą
aktywnością polityczną. Na terenach zaboru austriackiego ks. Stanisław
Stojałowski organizował i wydawał pisma "Wieniec" oraz "Pszczółka", zabiegając
o wykształcenie chłopów i rozszerzenie ich praw. Jego działalność budziła
ostre spory, również w Kościele, lecz odegrała znaczącą rolę w politycznym
przebudzeniu mieszkańców wsi.
Szczególnego znaczenia nabierała
w tym okresie obrona języka ojczystego, który dla Polaków pozbawionych
własnego państwa pozostawał jednym z najważniejszych fundamentów narodowej
tożsamości. W zaborze pruskim, gdzie władze systematycznie ograniczały
obecność polszczyzny w szkolnictwie, nauczanie religii oraz śpiewu kościelnego
należały do ostatnich przedmiotów, podczas których dzieci mogły jeszcze
posługiwać się językiem ojczystym. Pruska administracja, nasilając politykę
germanizacyjną, postanowiła odebrać Polakom również tę możliwość. W 1901
r. we Wrześni zarządzono wprowadzenie języka niemieckiego do nauczania
religii w starszych klasach szkoły ludowej, a uczniom nakazano korzystanie
z niemieckich katechizmów. Sprzeciw dzieci, które odmawiały przyjmowania
podręczników i odpowiadania na pytania z religii po niemiecku, doprowadził
do wydarzeń znanych jako strajk dzieci wrzesińskich. Szczególnie dramatyczny
przebieg miały one 20 maja 1901 r., kiedy czternaścioro uczniów poddano
karze chłosty. W obronie dzieci wystąpili rodzice, których również dotknęły
represje, w tym wyroki więzienia. Wydarzenia we Wrześni odbiły się szerokim
echem nie tylko na ziemiach polskich, lecz również poza ich granicami,
stając się symbolem oporu wobec przymusowej germanizacji. Konflikt unaocznił,
że szkolna modlitwa, katechizm i możliwość używania języka polskiego miały
równocześnie wymiar religijny, wychowawczy i narodowy. W domach i parafiach
przekazywano polskie pieśni, świętowano rocznice, gromadzono książki i
pielęgnowano pamięć o powstańcach. W ten sposób rodzina, Kościół i szkoła
stawały się przestrzenią codziennej walki o zachowanie polskości, a obrona
prawa do modlitwy w ojczystym języku nabierała znaczenia znacznie wykraczającego
poza samą edukację.
Narodowe doświadczenie współtworzyli
również poeci i pisarze: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Cyprian Norwid,
Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, Maria Konopnicka i Eliza Orzeszkowa.
Ich twórczość przypominała o dawnej wielkości Rzeczypospolitej, utrwalała
pamięć o narodowych powstaniach, ukazywała dramat życia pod zaborami i
budziła nadzieję na odzyskanie wolności. Szczególne miejsce zajmuje Eliza
Orzeszkowa, której patriotyzm nie ograniczał się jedynie do działalności
literackiej. W czasie powstania styczniowego w 1863 r. angażowała się w
pomoc konspiracyjną, wspierając powstańców, organizując zaopatrzenie i
udzielając schronienia osobom poszukiwanym przez władze carskie. W swoim
majątku w Ludwinowie ukrywała chorego i wyczerpanego walką Romualda Traugutta,
późniejszego dyktatora powstania, którego następnie osobiście przewiozła
w kierunku granicy Królestwa Polskiego, narażając się na represje ze strony
Rosjan. Doświadczenia te znalazły później wyraz w jej twórczości, szczególnie
w powieści "Nad Niemnem" z 1888 r. oraz zbiorze opowiadań "Gloria victis"
z 1910 r., w których pamięć o poległych powstańcach stawała się moralnym
zobowiązaniem kolejnych pokoleń.
Nie mniejsze znaczenie dla zachowania
polskiej tożsamości miały muzyka i sztuki plastyczne. Twórczość Fryderyka
Chopina, szczególnie jego mazurki i polonezy, odwoływała się do rodzimych
tradycji muzycznych, nadając im wymiar artystyczny rozpoznawalny daleko
poza granicami ziem polskich. Warto wspomnieć również Teklę Bądarzewską-Baranowską,
polską pianistkę i kompozytorkę, której utwór fortepianowy "Modlitwa dziewicy",
opublikowany w 1856 r., zdobył niezwykłą popularność w Europie i poza nią,
rozsławiając nazwisko polskiej artystki w czasach, gdy Polska nie istniała
na mapach politycznych świata. Obrazy Jana Matejki, a później monumentalna
"Panorama Racławicka" Jana Styki i Wojciecha Kossaka, odsłonięta we Lwowie
w 1894 r., przywracały pamięć o własnej historii, narodowych zwycięstwach
i bohaterach. W 1908 r., w odpowiedzi na nasilającą się politykę germanizacyjną
władz pruskich, Maria Konopnicka napisała "Rotę", którą Feliks Nowowiejski
opatrzył muzyką w 1910 r. Uroczyste wykonanie pieśni 15 lipca 1910 r. w
Krakowie, podczas obchodów pięćsetnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem, stało
się wielką manifestacją narodowej jedności. W takich dziełach kultura przejmowała
funkcję, której nie mogły swobodnie wykonywać nieistniejące państwowe instytucje:
przypominała, kim jest naród, skąd wyrasta jego dziedzictwo i dlaczego
jego historia nie skończyła się wraz z rozbiorami.
Od chłopskiej chaty do politycznego
przywództwa
Na przełomie XIX i XX wieku rozwijał
się ruch ludowy, łączący postulat poprawy losu wsi z narodowymi aspiracjami.
Wśród jego inicjatorów znaleźli się Maria i Bolesław Wysłouchowie, Jakub
Bojko, Jan Stapiński, ks. Stanisław Stojałowski i liczni działacze lokalni.
28 lipca 1895 r. na zjeździe w Rzeszowie powstało Stronnictwo Ludowe, które
w 1903 r. przyjęło nazwę Polskie Stronnictwo Ludowe. Po rozłamie w 1913
r. wyłoniły się m.in. PSL "Piast" oraz PSL-Lewica. W Królestwie Polskim
powstawały osobne organizacje, a wraz z nimi sieć spółdzielni, kółek rolniczych
i czytelni.
Szczególną drogę przeszedł Wincenty
Witos, urodzony 21 stycznia 1874 r. w Wierzchosławicach, w ubogiej rodzinie
Wojciecha i Katarzyny Witosów. Jego szkolna edukacja była krótka; wiedzę
zdobywał także samodzielnie. Został działaczem samorządowym, posłem do
parlamentu austriackiego, a następnie przywódcą PSL "Piast". Do polityki
wnosił doświadczenie człowieka, który znał niedostatek, ciężar pracy i
realne problemy wsi. Ważnymi postaciami o chłopskim pochodzeniu byli również
Jakub Bojko, pisarz ludowy i działacz z Gręboszowa, oraz Jan Stapiński,
związany z galicyjskim ruchem ludowym. Nie wszyscy przywódcy tego ruchu
wywodzili się ze wsi: część pochodziła z inteligencji i przyjęła sprawę
chłopską jako własny program działania.
Działacze ludowi próbowali przekonywać,
że chłop nie musi wybierać między interesem swojego gospodarstwa a losem
Ojczyzny. Ma prawo uczestniczyć w decyzjach, od których zależy państwo,
ale powinien także brać odpowiedzialność za jego przyszłość. W ten sposób
dokonywała się zmiana świadomości: od poddanego, podległego cudzym nakazom,
do obywatela, który wybiera przedstawicieli, organizuje wspólnotę i występuje
w jej imieniu.
Wojna światowa, Legiony i dyplomacja
Wybuch I wojny światowej w 1914 r.
zastał Polaków w trzech zaborach i w armiach walczących przeciw sobie mocarstw.
Józef Piłsudski od lat przygotowywał kadry wojskowe, rozwijając organizacje
strzeleckie. 6 sierpnia 1914 r. z Krakowa wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa,
a w następnych miesiącach powstały Legiony Polskie. Walki pod Łowczówkiem
22-25 grudnia 1914 r., pod Konarami w maju 1915 r., pod Jastkowem
na przełomie lipca i sierpnia 1915 r. oraz pod Kostiuchnówką 4-6 lipca
1916 r. ukazywały wielkie koszty budowania polskiej siły wojskowej. W oddziałach
służyli ludzie wywodzący się z różnych grup społecznych, także ze wsi.
W 1917 r. kryzys przysięgowy doprowadził do represji wobec legionistów
i internowania Piłsudskiego w Magdeburgu.
Z inną koncepcją występował Roman
Dmowski, przywódca Narodowej Demokracji. Dążył do uzyskania międzynarodowego
poparcia dla odbudowy Polski, początkowo wiążąc nadzieje z porażką Niemiec
i Austro-Węgier. W 1917 r. powołano w Lozannie Komitet Narodowy Polski,
następnie działający w Paryżu, uznawany przez państwa ententy jako reprezentacja
sprawy polskiej. We Francji rozwijała się Armia Polska, później związana
z dowództwem gen. Józefa Hallera. Zbrojny czyn i wysiłek dyplomatyczny
nie były tożsame, ale oba przyczyniły się do odbudowy państwa.
Ignacy Jan Paderewski, pianista o
międzynarodowej sławie, od 1915 r. prowadził intensywną akcję na rzecz
Polski, w tym w Stanach Zjednoczonych. Jego kontakty, koncerty i wystąpienia
pomogły zainteresować polską sprawą opinię publiczną oraz polityków. Z
kolei Wojciech Korfanty upominał się o polskie prawa w parlamencie niemieckim;
25 października 1918 r. żądał zwrotu Polsce ziem zaboru pruskiego, w tym
polskich części Śląska. Ignacy Daszyński, związany z ruchem socjalistycznym,
podnosił znaczenie praw pracowniczych i demokratycznego ustroju przyszłego
państwa. Były to różne projekty Polski, często ze sobą rywalizujące, lecz
każdy wyrastał z przekonania, że możliwość odbudowy państwa jest rzeczywista.
W tych dążeniach coraz ważniejszą
rolę odgrywali również chłopi, stanowiący najliczniejszą warstwę polskiego
społeczeństwa. Wielka wojna przyniosła polskiej wsi ogromne straty, przymusowe
rekwizycje, zniszczenia gospodarstw i pobór mieszkańców do armii walczących
ze sobą państw zaborczych. Niejednokrotnie Polacy pochodzący z różnych
zaborów stawali naprzeciw siebie na polach bitew, zmuszeni do walki w obcych
mundurach. Jednocześnie wieś stawała się coraz istotniejszym zapleczem
polskich organizacji niepodległościowych, dostarczając ochotników do Legionów
Polskich i innych formacji wojskowych. Nie brakowało również chłopów angażujących
się w działalność konspiracyjną, kolportaż prasy, pomoc żołnierzom oraz
tworzenie lokalnych struktur politycznych i społecznych.
Szczególnego znaczenia nabierała
działalność ruchu ludowego, który coraz wyraźniej łączył postulaty poprawy
położenia mieszkańców wsi z dążeniem do odbudowy niepodległego państwa.
Jedną z jego najważniejszych postaci był Wincenty Witos, syn chłopskiej
rodziny z Wierzchosławic, który drogę od pracy na roli do wielkiej polityki
przebył dzięki samokształceniu, działalności społecznej i zaangażowaniu
w sprawy narodowe. Od 1913 r. należał do przywódców PSL "Piast", skupiającego
znaczną część politycznie świadomego chłopstwa galicyjskiego. Wśród działaczy
ludowych wyróżniał się również Jakub Bojko, pochodzący z ubogiej rodziny
chłopskiej w Gręboszowie, pisarz, publicysta i parlamentarzysta, który
przez dziesięciolecia zabiegał o rozwój oświaty oraz obywatelskie równouprawnienie
mieszkańców wsi. Na ziemiach Królestwa Polskiego działalność rozwijały
środowiska skupione wokół pisma "Zaranie" oraz organizacje chłopskie, z
których w 1915 r. wyłoniło się Polskie Stronnictwo Ludowe, późniejsze PSL
"Wyzwolenie". Ich przedstawiciele uczestniczyli nie tylko w pracy oświatowej
i organizacyjnej, lecz także wspierali konspirację niepodległościową, w
tym Polską Organizację Wojskową.
Przełomowe znaczenie miał rok 1918,
kiedy rozpad państw zaborczych stworzył możliwość rzeczywistego przejęcia
władzy przez Polaków. 28 października w Krakowie powstała Polska Komisja
Likwidacyjna, której zadaniem było zerwanie zależności od monarchii habsburskiej
i przejęcie administracji w Galicji. Na jej czele stanął Wincenty Witos,
chłopski syn, który stał się jednym z najważniejszych uczestników odbudowy
państwowości polskiej. Był to wydarzenie o znaczeniu wykraczającym poza
samą działalność polityczną: przedstawiciel warstwy przez stulecia pozbawionej
pełni praw obywatelskich współtworzył instytucje odradzającej się Rzeczypospolitej.
Polska wieś, która przez pokolenia ponosiła ciężar obcych rządów, coraz
wyraźniej stawała się świadomym uczestnikiem walki o wolność i współodpowiedzialnym
gospodarzem przyszłego państwa.
W wojennym wysiłku nie brakowało
również duchownych. Kapelani towarzyszyli polskim formacjom wojskowym,
a parafie wspierały rodziny poległych, rannych i uchodźców. Jednym z pierwszych
kapelanów Legionów Polskich był o. Kosma Lenczowski, kapucyn, który w sierpniu
1914 r. wyruszył wraz ze strzelcami i towarzyszył żołnierzom podczas walk,
między innymi pod Laskami, Krzywopłotami i Łowczówkiem. Posługę kapelańską
pełnił również ks. Józef Panaś, związany z legionowymi formacjami wojskowymi.
Z kolei ks. Kazimierz Lutosławski, zaangażowany w wychowanie młodzieży
i rozwój polskiego skautingu, sprawował duszpasterstwo wśród polskich żołnierzy
formowanych na terenie Rosji. Ich posługa obejmowała nie tylko sprawowanie
sakramentów, lecz także opiekę nad rannymi, towarzyszenie umierającym i
podtrzymywanie ducha żołnierzy, którzy w trudnych warunkach wojny zachowywali
nadzieję na odrodzenie Ojczyzny. Warto przy tym pamiętać, że wierni różnych
wyznań oraz ludność polska o różnych przekonaniach politycznych uczestniczyli
w niepodległościowym wysiłku. Wolność państwa była ich wspólną sprawą,
chociaż wyobrażali sobie jego przyszły ustrój inaczej.
Październik i listopad 1918 roku:
państwo budowane równocześnie w wielu miejscach
W 1918 r. państwa centralne przegrywały
wojnę, Austro-Węgry rozpadały się, a w Niemczech narastał kryzys. 7 października
Rada Regencyjna w Warszawie ogłosiła deklarację niepodległości. W ostatnich
tygodniach października poszczególne ziemie polskie samodzielnie tworzyły
własne ośrodki władzy. 19 października powstała Rada Narodowa Księstwa
Cieszyńskiego, na czele której znaleźli się przedstawiciele trzech środowisk:
ks. Józef Londzin, Jan Michejda i Tadeusz Reger. W nocy z 29 na 30 października
Rada uznała się za władzę polską w Cieszynie. W Wielkopolsce do przygotowania
polskich struktur przyczyniał się ks. Stanisław Adamski, działający w Komitecie
Obywatelskim, zaś ks. Antoni Stychel wraz z polskimi posłami występował
w Reichstagu na rzecz przyłączenia ziem zaboru pruskiego.
28 października w Krakowie rozpoczęła
działalność Polska Komisja Likwidacyjna, której przewodniczył Wincenty
Witos. Jej zadaniem było przejmowanie administracji z rąk austriackich
oraz porządkowanie życia publicznego. 31 października polscy żołnierze
podjęli skuteczną akcję przejmowania Krakowa; symboliczną postacią tych
wydarzeń stał się por. Antoni Stawarz. Od 1 listopada toczyły się walki
o Lwów, gdzie obrona miasta przyciągnęła ochotników, także młodzież. Odrodzenie
państwa nie przebiegało bez konfliktów, zwłaszcza na ziemiach o mieszanej
strukturze narodowościowej.
7 listopada w Lublinie ogłoszono
powstanie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim
na czele. Jego program zawierał postulaty demokratycznych praw i reform
społecznych. 10 listopada Józef Piłsudski powrócił z więzienia w Magdeburgu
do Warszawy. Nazajutrz, 11 listopada, Rada Regencyjna przekazała mu władzę
wojskową, a 14 listopada także władzę cywilną. Tego samego 11 listopada
na froncie zachodnim weszło w życie zawieszenie broni kończące działania
I wojny światowej. Data ta stała się później symbolem odzyskania niepodległości.
Odrodzona Polska była wynikiem działań
podejmowanych jednocześnie w Warszawie, Krakowie, Lublinie, Cieszynie i
wielu mniejszych miejscowościach. Wojsko, dyplomacja, lokalne komitety,
organizacje społeczne i stronnictwa polityczne współtworzyły zręby państwa.
Nie wszyscy bohaterowie listopada wywodzili się z tego samego środowiska:
Piłsudski pochodził z rodziny szlacheckiej, Dmowski z warszawskiego środowiska
mieszczańskiego, Paderewski ze zubożałej szlachty, Daszyński z rodziny
urzędniczej, a Korfanty z rodziny górniczej. Witos był synem chłopskim.
Zestawienie ich losów pokazuje przemianę polskiej wspólnoty: odbudowa państwa
przestała być zadaniem jednej warstwy społecznej.
Niepodległość jako dziedzictwo
pracy i ofiary
11 listopada przypomina o zwycięstwie
politycznym, którego nie dałoby się osiągnąć bez wcześniejszej przemiany
społeczeństwa. W 1794 r. chłop z kosą stanął przed rosyjskimi armatami;
w 1846 r. górale z Chochołowa walczyli pod kierownictwem księdza i nauczyciela;
w 1863 r. chłopi zasilali partyzanckie oddziały, ale pamięć o nierównościach
nadal dzieliła społeczeństwo. W końcu XIX wieku wieś budowała banki, czytelnie,
organizacje i własne przedstawicielstwo polityczne. W 1918 r. jej syn,
Wincenty Witos, przewodniczył instytucji przejmującej władzę w Galicji.
Ten ciąg wydarzeń jest bardziej wymowny niż proste zapewnienie, że "wszystko
zaczęło się od chłopów". Nie wszystko zaczęło się od nich, lecz bez ich
udziału nie można zrozumieć, jak zrodziło się państwo nowoczesnych obywateli.
Podobnie należy odczytywać obecność
duchowieństwa w dziejach narodowej walki. Ks. Piotr Ściegienny łączył sprawę
niepodległości z losem ubogich; ks. Leopold Kmietowicz stawał u boku podhalańskich
powstańców; ks. Stanisław Brzóska pozostał z oddziałem aż do kresu oporu;
ks. Augustyn Szamarzewski i ks. Piotr Wawrzyniak budowali ekonomiczną siłę
polskiej wspólnoty; ks. Stanisław Stojałowski uczestniczył w budzeniu chłopskiej
świadomości; ks. Józef Londzin i ks. Stanisław Adamski współtworzyli w
1918 r. polskie życie publiczne. Ich drogi były różne, niekiedy sporne,
ale pokazują, że służba Ojczyźnie nie zawsze przybierała postać walki zbrojnej.
W polskiej tradycji religijijnej
modlitwa za Ojczyznę, nabożeństwa w rocznice narodowych zrywów, pieśni
przekazywane z pokolenia na pokolenie i pamięć o poległych stawały się
częścią codziennego życia narodu. Nie zastępowały polityki ani walki zbrojnej,
lecz pomagały zachować język ojczysty, wiarę, narodową świadomość i poczucie
odpowiedzialności za wspólne dziedzictwo. Niepodległość nie była jednak
wyłącznie dziełem wybitnych polityków, dowódców wojskowych i mężów stanu,
których nazwiska zapisały się na kartach historii. Jej odzyskanie stało
się możliwe dzięki wysiłkowi wielkiego bohatera zbiorowego - narodu polskiego,
który mimo 123 lat niewoli potrafił zachować swoją tożsamość, wykorzystać
sprzyjającą sytuację międzynarodową i własnym wysiłkiem odbudować państwowość.
W tym dziele uczestniczyli przedstawiciele
różnych warstw społecznych, wyznań i środowisk, a szczególne miejsce zajmowała
polska wieś, przez pokolenia przechowująca przywiązanie do ojczystej ziemi,
tradycji i wiary.
To właśnie z chłopskich gospodarstw
wyszły tysiące żołnierzy, którzy zasilili szeregi odrodzonego w 1918 r.
Wojska Polskiego. Synowie polskich rolników, niejednokrotnie wychowani
w ubóstwie i ciężkiej pracy na roli, zamieniali pługi na karabiny, stając
do walki o granice odradzającej się Rzeczypospolitej. Walczyli w Powstaniu
Wielkopolskim, wojnie polsko-ukraińskiej o Galicję Wschodnią i wojnie polsko-bolszewickiej,
ponosząc ofiary, bez których odzyskana wolność mogła okazać się nietrwała.
W 1920 r. chłopi w polskich mundurach, ramię w ramię z robotnikami, inteligencją
i ochotnikami, bronili niepodległości przed nacierającą Robotniczo-Chłopską
Armią Czerwoną. Ich postawa dowodziła, że Ojczyzna nie była już wyłącznie
sprawą politycznych elit, lecz wspólnym obowiązkiem tych, którzy przez
pokolenia pracowali na jej ziemi, pielęgnowali jej mowę i zachowywali pamięć
o utraconej wolności. Dlatego wspominając odzyskanie niepodległości, należy
z wdzięcznością przywoływać nie tylko nazwiska Józefa Piłsudskiego, Romana
Dmowskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa czy Wojciecha
Korfantego, ale również tysiące bezimiennych żołnierzy, rolników, nauczycieli,
duchownych, rzemieślników, kobiet i dzieci, których codzienna praca, poświęcenie
i wierność narodowemu dziedzictwu przygotowały fundamenty wolnej Polski.
Historia niepodległości zapisana została bowiem nie tylko w traktatach
dyplomatycznych i na polach bitew, lecz także w wiejskich zagrodach, parafialnych
świątyniach, szkolnych ławkach i rodzinnych domach, gdzie nawet w najtrudniejszych
latach niewoli nie przestawano wierzyć w powrót Rzeczypospolitej.
Niepodległość z 1918 r. nie była
darem jednego człowieka, jednej partii ani jednej warstwy. Złożyły się
na nią dramatyczne decyzje powstańców, wytrwałość społeczników, praca duchownych,
pamięć przekazywana przez rodziny oraz polityczne działania przywódców,
którzy różnymi drogami doszli do wspólnego celu.
Warto o tym pamiętać, stojąc 11 listopada
przy narodowym sztandarze: Ojczyznę buduje się nie tylko wtedy, kiedy trzeba
oddać za nią życie, ale także wtedy, gdy trzeba uczciwie dla niej pracować
i wychować następne pokolenie.
ks. por. Nowak Wojciech -
kapelan
15 Lubuskiej Brygady Obrony Terytorialnej
Dr hab. Przemysław Słowiński
- Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim
|